Dziwne kino #9 – Mordercza opona (2010)

12 minut czytania
562
0
Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
8 listopada 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Mordercza opona to głupi i bezsensowny film klasy B!” Takie zdanie usłyszałem ostatnio, gdy poprosiłem znajomą osobę o opinię na temat tego dzieła.

Ucieszyłem się – uwielbiam głupie i bezsensowne filmy klasy B. Marnowanie czasu na oglądaniu takich dzieł, to moje hobby, czego dowodem jest zresztą seria Dziwne kino. Mordercza opona zaskoczyła mnie jednak przeogromnie. Po seansie nie miałem poczucia zmarnowanego czasu i myśli w rodzaju: „masakra, jakie to było słabe”. Poniżej postaram się wytłumaczyć, dlaczego według mnie twórcom Morderczej opony należy się olbrzymi hołd i szacunek.

Główne założenia fabuły brzmią banalnie, nieodkrywczo i całkowicie pokrywają się z naszymi wyobrażeniami na temat najgorszych, najbardziej kiczowatych filmów. Jak można wywnioskować z tytułu, mamy tu do czynienia z oponą – ale nie byle jaką! Nasz gumowy przyjaciel przejawia dwie ważne cechy: jest mordercą… i romantykiem. Poznajemy go (ją?), kiedy sunie po wysuszonej ziemi i próbuje uśmiercić szklaną butelkę. Niestety nie udaje mu się to. Szybko jednak odkrywa, że ma dziwną telepatyczną moc pozwalającą na robienie sieczki z dowolnej rzeczy lub osoby przy pomocy siły woli. Morduje w ten sposób każdego, kto śmie pokrzyżować mu plany. A cel ma nie byle jaki – opona zakochuje się w pewnej pięknej kobiecie i wyrusza w pogoń za nią.

Mordercza opona
Mordercza opona

Wątek platonicznej miłości opony do kobiety nie jest tu jednak jedynym elementem fabuły. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że cała idea filmu skupiona jest wokół grupki turystów, którzy przez lornetki oglądają wydarzenia związane z gumowym romantykiem i wybranką jego bieżnika. O nich za moment – cały film zaczyna się przeintelektualizowanym monologiem policjanta, który zostaje wygłoszony tuż po tym, jak przejechał on samochodem przez pustynię pełną krzeseł, potrącając każde z nich. W swoim patetycznym, niemal pretensjonalnym wywodzie porusza kwestię bezsensowności w kinie i tego, że wiele scen i motywów w znanych, cenionych filmach zostało nakręconych na siłę, bez kontekstu. To doskonała zapowiedź tego, co zobaczymy na ekranie w dalszej części Morderczej opony.

Mordercza opona

Wracając do turystów – mamy tu do czynienia z satyrą wymierzoną w stronę różnych typów widzów i krytyków. Każdy z turystów ma inne wymagania względem tego, co dzieje się po drugiej stronie lornetki – jedni czekają, aż w końcu coś się wydarzy, inni krytykują brak realizmu, jeszcze inni siedzą w skupieniu i doszukują się w historii opony drugiego dna, metafor i wrażeń artystycznych. Twórcy wyszydzają każdy z powszechnie znanych modeli zachowania krnąbrnych fanów kina, jednocześnie w genialny sposób bawiąc się z widzem, nieustannie zmieniając jego oczekiwania względem produkcji.

Na pierwszy rzut oka Mordercza opona to po prostu kiczowaty, absurdalny film. Wgłębiając się jednak nieco w jego założenia i główne motywy, dochodzimy do wniosku, że to genialna, wielowarstwowa produkcja, która w wielu miejscach puszcza widzowi oko.

Wracając na chwilę do bezsensu i absurdu – tego w filmie nie brakuje. Wiele rzeczy dzieje się zupełnie bez kontekstu, bohaterowie podejmują często bardzo niejasne decyzje. Jest przy tym niemożebnie śmieszny. Cały ten absurd to doskonała odskocznia od zmanierowanych komedii, którymi jesteśmy raczeni na każdym kroku – to zupełnie inny typ humoru, zrealizowany przez twórców w bardzo zgrabny sposób.

Podsumowując – bardzo polecam zapoznanie się z Morderczą oponą. Wydaje mi się jednak, że nie każdy będzie odczuwał frajdę z seansu – potrzeba tu skupienia, słuchania i analizowania. Bo to nie jest zwyczajny kiczowaty film klasy B. To genialna satyra skierowana raczej do wąskiego grona odbiorców. Twórcy bawią się kinem; robią to ciekawie i bezpretensjonalnie, obnażają najgorsze cechy nas jako widzów i – przede wszystkim – zapewniają bardzo dużo nieskrępowanej radochy płynącej ze świetnie zrealizowanych komediowych aspektów.

Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
Autor dwóch powieści młodzieżowych ("Kalesony Sokratesa" i "Wszystkie dziewczyny Wertera"), początkujący stand-uper, fan Pink Floyd, licealista.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.