Dziwne kino #8 – Noc żywych Żydów (2008)

7 minut czytania
444
0
Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
1 listopada 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Nie wiem jak wy, ale ja nigdy nie przestanę mieć dosyć parodii filmowych. Na szczęście powstaje ich każdego roku mnóstwo i odwołują się nie tylko do poszczególnych, konkretnych tytułów, ale i kanonów całych gatunków.

Cykl Dziwne Kino.

Zgodzę się, że trzeba trochę pogrzebać, aby znaleźć parodię, która okaże się reprezentować sobą sensowny poziom poczucia humoru, ale gdy już się taką znajdzie, kocha się ją całym sercem. Taki był „Atak pomidorów zabójców”, o którym zresztą już pisałem w ramach cyklu Dziwne kino. Taka jest także omawiana dziś „Noc żywych Żydów”. Swoją drogą, spróbujcie płynnie wypowiedzieć na głos ten tytuł.

Film o zombie

Fabuła jest dokładnie taka, jakiej możemy oczekiwać po parodii filmów o zombie. Obserwujemy losy pewnej rodziny, która przy kolacji orientuje się, że znajduje się w domu otoczonym przez dziesiątki nieumarłych, krwiożerczych Żydów. Gdy sytuacja wydaje się być beznadziejna, zupełnie znikąd pojawia się bohater – człowiek o aparycji Elvisa Presleya, w którym natychmiast zakochuje się córka właściciela domu.

Po tym, jak z gracją i dostojnością wjechał na teren posesji i bez trudu rozprawił się z kilkoma zombiakami, opowiada rodzinie historię o pewnym nazistowskim naukowcu, który pracował nad umieszczeniem pewnej substancji w pieczywie, by szybko i sprawnie pozbyć się jak największej liczby Żydów. Niestety, coś ewidentnie poszło nie tak i Żydzi, zamiast umierać, zaczęli zamieniać się w żywe trupy. Okazuje się, że najskuteczniejszym sposobem na zombiaki jest wysmarowanie broni i ostrych narzędzi świńską krwią. Całkowicie przypadkowo jedyną świnią dostępną w zasięgu ręki jest prosiak o imieniu Larry, który pełni w rodzinie rolę zwierzątka domowego.

Podręcznikowi bohaterowie

Warto zwrócić uwagę na skrajnie przerysowane, nienaturalne dialogi. Bohaterowie porozumiewają się ze sobą, jakby grali w przesyconej patosem sztuce teatralnej, co śmiesznie kontrastuje z motywem walki o przetrwanie w świecie opanowanym przez żydo-zombie. W normalnym filmie mielibyśmy tego dosyć po pięciu sekundach, tutaj – biorąc pod uwagę absurdalną otoczkę – sprawdza się to znakomicie i wywołuje niepohamowane salwy śmiechu. Wypowiadane kwestie są żywcem wyrwane z podręcznika tworzenia dialogów dla początkujących scenarzystów bez wyczucia i dobrego smaku (wierzę, że taki podręcznik istnieje) i nie uważam tego za wadę.

Twórcy znakomicie sparodiowali patetyczne wypowiedzi bohaterów znane z licznych hollywoodzkich produkcji. Warstwa komediowa tego dzieła stoi na wysokim poziomie. Oprócz satyry bez skrępowania kładzionej na niemal wszystkie aspekty zombiaczych filmów, uświadczymy olbrzymiej dawki absurdu. Warto zwrócić uwagę chociażby na zabójczy pejs, który dostaje się do przełyku jednego z bohaterów i zmienia go w zombie, czy kanapkę z bekonem, która jest, według przypominającego Elvisa zbawcy rodziny, najskuteczniejszą bronią przeciw nieumarłym.

Bohaterowie są przerysowani do granic możliwości! Przybysz oświadcza, że jest pół Żydem, więc zna wszystkie tajniki ochrony przed ich atakami. Córka głowy rodziny jest stereotypową bujającą w obłokach nastolatką (nie muszę wspominać o romansie, który się wywiązuje pomiędzy tą dwójką). Ojciec to typowa ofiara losu, a syn – wyszczekany nastolatek. Dodajmy do tego jeszcze panikującą, niepewną siebie matkę, która przez pół filmu stoi w jednym miejscu, bo nóż przybił jej stopę do parkietu i mamy pełen pakiet karykatur.

Z radością muszę stwierdzić, że wszystko w tym filmie ma swoje miejsce. Twórcy nie przesadzili, jak to czasem bywa w wypadku takich produkcji, z nadmiernym pokazywaniem „patrzcie, jacy jesteśmy zabawni!”, za co wielka im chwała. Całość ogląda się bardzo dobrze, a z racji tego, że to produkcja krótkometrażowa, nie ma sensu rozpływać się nad nią dłużej – po prostu ją zobaczcie!

Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
Autor dwóch powieści młodzieżowych ("Kalesony Sokratesa" i "Wszystkie dziewczyny Wertera"), początkujący stand-uper, fan Pink Floyd, licealista.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.