Seriale na długie wieczory – komforciki na jesień

13 minut czytania
914
0
Aleksandra Wolna
Aleksandra Wolna
17 listopada 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Na jesienną chandrę, zły humor oraz ciemne, zimne długie wieczory nie ma niczego lepszego od seriali. Również takich comforting. Poniżej lista moich ulubionych comfort movies, jesiennych „komforcików”. Seriale które wywołują uśmiech na twarzy, grzeją serce i dają nadzieje na niedługie przyjście wiosny.

W języku angielskim jest takie ładne wyrażenie jak comforting food. Jest to chyba jedno z moich ulubionych powiedzeń; na chandrę nie ma przecież niczego lepszego od pysznego jedzenia, na przykład takiej dobrej pizzy. Ewentualnie talerza frytek. Przed monitorem.

Gilmore Girls

Serial poznałam dopiero parę lat temu, a jednak zakochałam się w nim od pierwszego obejrzenia. Historia jest dosyć prosta – bohaterkami są Lorelai Gilmore oraz jej córka, Rory. Kobiety mieszkają w małej miejscowości, w której wszyscy znają się jak łyse konie. Jest jedna knajpa, prowadzona przez Luke’a, w której podobno kawa jest najlepsza. Mała, rodzima gazetka, a nawet hotel, prowadzony przez Lorelai. Rory, z drugiej strony, była pilną uczennicą. Taką, z nosem w książkach, ale nie tylko tych związanych ze szkołą. Gdzieś w tle jeszcze pojawia się wpływowa rodzina, dziwne układy między jej członkami, a także: morze kawy, śmiesznych sytuacji i… jakiegoś takiego ciepła. Które rozchodzi się po całym ciele i nawet, jeśli zna się odcinki na pamięć, wciąż sprawiają taką samą przyjemność.

Ślepnąc od świateł


Każde wspomnienie o rzekomym powstawaniu zbywałam kręceniem głowy. A później złapało mnie zdziwienie, jak się okazało, że pomysł na scenariusz powstawał już na etapie pisania książki przez Jakuba Żulczyka. Wracając jednak do sedna – serial jest wspaniały. Mroczny, przerażający, trzymający w napięciu, przeszywający do szpiku kości. Kuba, główny bohater, jest dilerem narkotykowym, ponoć najlepszym na rynku. Dostarcza tylko sprawdzony towar, ma wielu wysoko postawionych klientów, dla których jest na zawołanie. Sam Kuba jednak nie pije, ani tym bardziej nie bierze, trzeźwość umysłu przede wszystkim. Jakoś mu się tam wiedzie, mieszka w luksusowym mieszkaniu, jeździ najlepszym samochodem. Kiedy na jaw wychodzi jego tożsamość, wszystko się sypie; dopiero wtedy akcja się rozkręca. Wspaniali aktorzy, przesiąknięta złem i pieniądzem historia a przede wszystkim: mrok. To lubię jesienią.

Ania, nie Anna


Wstydliwe wyznanie. Nigdy wcześniej nie oglądałam serialu opartego na powieściach o „Ani z zielonego wzgórza”. Nie jestem w stanie porównać innych ekranizacji z tą netflixowską, jednak wiem jedno: jest to sztosik. Od góry do dołu, od pierwszego odcinka do ostatniego (przypominam, premiera już 3 stycznia). Jest piękna aktorka wcielająca się w rudowłosą Anię (okej na początku trochę mi nie pasowała jej gestykulacja, ale bardzo wpasowuje się w bohaterkę), piękne zielone wzgórza, krajobrazy, bohaterowie i sama historia. Nie, nie jest to powieść dziewczyńska, nie oglądają jej tylko nastolatki. Oglądają je dorosłe kobiety, które dzięki temu czują się jakby cofnął się czas. I nie, znajomość książek raczej nie jest konieczna, pierwsze odcinki dokładnie wszystko wyjaśniają.

Grace&Frankie


Bohaterowie serialu mają ponad 70 lat. Mogłoby się wydawać, że oto zaczyna się najspokojniejszy okres ich życia. Dzieci są dorosłe, można przejść na emeryturę, przeczytać zalegle książki a najlepiej uciec nad morze, aby zamieszkać w swoim domku. No, tyle, że jednak los ma inne plany. A w zasadzie mężowie dwóch bohaterek. Zrzucają na swoje małżonki takie bomby, że jestem pełna podziwu, że przeżyły. Tak czy siak ich życie wywraca się o sto osiemdziesiąt stopni i oto jednak nadszedł czas, kiedy trzeba życie sobie ułożyć od nowa. Jest śmiesznie, wzruszająco, i w sumie tak, jak w każdej rodzinie. Kłótnie, przekomarzania, a jednak nie widzi się kiedy mija odcinek za odcinkiem i z pierwszego sezonu robi się czwarty na przykład. Odcinki są krótkie, bohaterowie kochani, no i Jane Fonda. To chyba mówi się samo przez się.

Więcej seriali nie pamiętam albo nie chcę nikogo zanudzić. Netflix i HBO mają w swoich bazach tyle seriali i filmów, że tej półrocznej zimy pewnie braknie. W międzyczasie dojdzie milion innych rzeczy, więc nie bójcie się – nigdy nie będzie spokoju. Albo stanu constans.

Aleksandra Wolna
Aleksandra Wolna
Jest przyszłą autorką bestsellerów, czekającą na pomysł na książkę. Od wielu lat prowadzi bloga o książkach, na którym często zdarza jej się wspominać o serialach, które akurat ogląda.

W wieloletnim związku z Netflixem, Wordem i innymi aplikacjami skutecznie odciągającymi ją od życia realnego. Spokój znajduje na kartkach książek, ale i w słowach wystukiwanych na klawiaturze. Bloguje odkąd pamięta, od kilku lat „tak na poważnie” bardzo lubi internet za możliwość rozwijania swoich umiejętności oraz poznawania nowych, ciekawych ludzi bez wychodzenia ze swojej strefy komfortu.

Raczej uśmiechnięta, raczej pozytywnie nastawiona do świata, stara się cieszyć z małych rzeczy i nie tracić radości z życia. Z wykształcenia kulturo-i medioznawczyni.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.