Bezmięsne dania dla nielubiących tofu

10 minut czytania
4346
0

Odsłuchaj

Doskonale wiem, że wiele osób – podobnie jak ja – stara się ograniczać mięso w swojej diecie. Wielu z nich wydaje się, że gotowanie bez mięsa jest skomplikowane, a jedzenie niezbyt smaczne. Nic bardziej bzdurnego. Przedstawiam trzy proste przepisy – z kuchni włoskiej, indyjskiej i polskiej – w których nie ma mięsa, ryb czy owoców morza. Jest za to mnóstwo smaku i można się nimi świetnie najeść.

Co ciekawe – w żadnym z nich nie m też tofu, które dla wielu jest pierwszym skojarzeniem z wegetariańskim jedzeniem, do tego niezbyt miłym. Wiele osób po prostu nie lubi tego składnika, za to równie wiele restauracji uznaje go za jedyny właściwie zamiennik mięsa. Udowadniam, że jest inaczej. Spróbujcie, a nie pożałujecie.

Penne z halloumi, oliwkami i sosem pomidorowym

Składniki:

  • Ok 250 g sera halloumi
  • 3-4 pomidory
  • 1 mała cebulka
  • 2 ząbki czosnku
  • Garść zielonych oliwek
  • Sól
  • Chilli
  • Suszone: bazylia i oregano
  • Świeża bazylia
  • Makaron penne

Makaron gotujemy zgodnie z przepisem, ser kroimy w plastry ok 7 mm, a każdy z nich na 4 części. Smażymy na odrobinie oliwy z oliwek z każdej strony (można również plastry zgrillować i pociąć na mniejsze kawałki), zdejmujemy na ręcznik papierowy i pozbawiamy tłuszczu i płynu, który często wychodzi z sera.

Na czystej patelni rozgrzewamy ok. 1,5 łyżki oliwy, na której smażymy pokrojoną w kostkę cebulę z dużą szczyptą soli i chilli w płatkach. Gdy się zeszkli, dodajemy posiekany czosnek oraz po dwie duże szczypty bazylii i oregano. Gdy zacznie przybierać złoty kolor – dodajemy pokrojone w kostkę pomidory, mieszamy i przykrywamy. Na minimalnym ogniu dusimy 5-8 minut. Kiedy pomidory zaczną się rozpadać, blendujemy sos na gładko. Dodajemy do niego odsączone oliwki (użyłam zielonych, ale jeśli ktoś woli czarne – śmiało!), usmażone kawałki sera, mieszamy i chwilę odparowujemy na dużym ogniu, aż nabierze przyjemnej, kremowej konsystencji (ok. 5 minut). Dodajemy makaron, oraz – na samym końcu – niezbyt drobno posiekane liście bazylii.

Gotowe! Pyszne, zdrowe, przygotowane w kwadrans.

Curry z domowym serem paneer i batatem

Uwaga – ja wiem, że nie każdy ma czas i ochotę robić samemu ser w domu. Chciałam jedynie pokazać, że jest naprawdę proste i zupełnie nie wymaga umiejętności czy dużych nakładów czasu. Jeśli nie chcecie robić go własnymi siłami – można go dostać w sklepach z kuchniami świata oraz w dużych hipermarketach.

Składniki:

  • Ok. 200 g sera paneer
  • 1 pomidor
  • Pół zielonej papryki
  • 1 papryczki chilli
  • Ok. 1 cm kawałek imbiru
  • 1 mała, czerwona cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 średni batat
  • 1/3 łyżeczki garam masala
  • Szczypta kurkumy
  • Szczypta soli
  • Szczypta cynamonu
  • Ok 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • Pół limonki
  • Olej ryżowy (ok 1,5 łyżki)
  • Świeża kolendra i ryż do podania

Do przygotowania sera potrzebne jest krowie, świeże mleko (ok 1,5 litra) i ok. 2 łyżek soku z cytryny (można zastąpić octem jabłkowym lub spirytusowym). Mleko doprowadzamy niemal do wrzenia – do gorącego (po zmniejszeniu ognia na minimum) dodajemy połowę soku z cytryny, mieszamy, wlewamy drugą połowę i ponownie mieszamy. Ser wytrąci się sam, następnie przelewamy wszystko przez durszlak przykryty gazą (lub pieluchą tetrową, bawełnianą szmatką). Zaciskamy materiał i formujemy kulę, przepłukując jednocześnie dokładnie wodą – by pozbyć się kwaśnego smaku. Owinięty materiałem ser przyciskamy odważnikiem na około 30 minut. Odważnik na ser z 1,5 l mleka powinien ważyć ok 1-1,5 kg. może to być miska z wodą lub cokolwiek innego. I już, po pół godziny mamy gotowy, domowy ser paneer z 2 składników. Można go oczywiście zrobić dzień wcześniej i przechowywać w lodówce. Jeśli dłużej niż dobę, to w wodzie z solą.

Świeże mleko trzeba kupić od rolnika lub w automatach ze świeżym, krowim mlekiem. Takie w kartoniku ze sklepu się nie nadaje.

Na patelni rozgrzewamy ok. 1,5 łyżki oleju ryżowego, wrzucamy pokrojonego w ok 1-1,5 cm kostkę batata. Dodajemy posiekany imbir, cynamon, garam masala, szczyptę soli i kurkumę. Smażymy kilka minut na dużym ogniu, dodajemy posiekane chilli, posiekany czosnek (najlepiej rozgnieść go bokiem noża i pokroić na cieniutkie plasterki) i pokrojoną w piórka czerwoną cebulę. Smażmy kolejne 2-3 minuty, po czym odsuwamy wszystko na patelni na boki i wrzucamy na środek pokrojony w grubą kostkę ser paneer. Kiedy zacznie przybierać brązowy kolor, przekręcamy kawałki na drugą stronę i smażymy jeszcze 2-3 minuty. Dodajemy pokrojonego w kostkę pomidora i zieloną paprykę, wlewamy mleko kokosowe i mieszamy. Dusimy pod przykryciem aż zacznie wrzeć. Dodajemy odrobinę sosu ostrygowego i sos sojowy do smaku. następnie bez przykrycia gotujemy aż całość zgęstnieje. Wyciskamy sok z ok. 1/4 limonki i mieszamy, próbujemy i w razie potrzeby dodajemy szczyptę soli. Na sam koniec dodajemy startą skórkę z limonki. Podajemy z ryżem i kolendrą lub tajską bazylią, oraz posiekaną w plasterki papryczką chilli.

Klasyka kuchni polskiej – placki ziemniaczane

Składniki:

  • Ok. 1 kg ziemniaków
  • 2 jajka
  • Pół łyżeczki soli
  • ok 200-250 g mąki pszennej
  • Olej słonecznikowy (lub np. lniany)

Obrane i opłukane ziemniaki ucieramy na grubych oczkach tarki do miski. Następnie ugniatając w dłoniach odsączamy przed przerzuceniem do drugiej miski – powinniśmy w ten sposób pozbyć się minimum szklanki, a najlepiej równowartości dwóch szklanek wody. Dzięki temu można dać o wiele mniej mąki, co oczywiście jest lepsze i zdrowsze. Do ziemniaków dodajemy 2 jajka, sól i mąkę – na oko. Proponuję zacząć od 150 gramów, wymieszać i ewentualnie, w razie potrzeby, stopniowo dodać więcej. Nie powinniście jednak przekroczyć 250 g na kilogram ziemniaków. Jeśli nie jesteście pewni czy konsystencja jest ok – po prostu usmażcie jednego na próbę.

Na dużej patelni rozgrzewamy sporo oleju – 4-5 łyżek. Placki nakładam wielkości łyżki do zupy, lekko spłaszczając je na patelni. Wiem, że są różne szkoły i niektórzy wolą zrobić mniej placków, za to wielkości talerzyka. Smażymy z obu stron na złoto i zdejmujemy na papierowy ręcznik, by pozbyć się nadmiaru oleju. W trakcie trzeba dolać do smażenia jeszcze ok. 1-2 łyżki oleju, bo placki niestety „piją” tłuszcz. Jeśli na patelni będzie go za mało, mogą przywierać lub się przypalać.

Aleksandra Pajewska-Klucznik
Aleksandra Pajewska-Klucznik
Z zawodu dziennikarka i medialny ninja, od dziesięciu lat zajmuje się dziennikarstwem z dziedziny show-biznesu i popkultury.

Z zamiłowania żarłok, kucharka i podróżniczka. Jest jedną z tych osób, które planują wakacje pod kątem rzeczy, które mogą zjeść; jedną z tych, które już rano myślą, co zjedzą na kolację i już w piątek planują kacowe śniadanie w sobotę.

Prowadzi blog kulinarno-podróżniczy Ruda przy garach.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.