Dlaczego niechcianych ubrań jest więcej niż potrzebujących osób?

14 minut czytania
3550
0
Agnieszka Fluder
Agnieszka Fluder
26 grudnia 2019
Reklamy

Jeszcze w latach 60. przeciętny Amerykanin kupował 25 ubrań w ciągu roku, dzisiaj – 75, czyli ok. 6 sztuk na miesiąc. Polacy po nową odzież wybierają się do sklepu przynajmniej raz w miesiącu. Efekt? Nasze szafy pękają w szwach.

Dlatego od czasu do czasu zakasujemy rękawy i sprzątamy garderobę, pozbywamy się niepotrzebnych ubrań. Wydaje się, że sprawa jest prosta, bo rzeczy, które nie są już nam potrzebne, przekazujemy dalej, komuś, komu mogą się przydać. W ten sposób zyskujemy miejsce w szafie, robiąc przy okazji dobry uczynek. Prawda? Niestety nieprawda…

Szybka moda (fast fashion)

To, że możemy sobie finansowo pozwolić na nadmiar ubrań, zawdzięczamy modelowi biznesowemu szybkiej mody. Jego głównym założeniem jest błyskawiczna produkcja towarów w przystępnej cenie i jak najszybsze przenoszenie mody z wybiegu do sklepów. Model biznesowy szybkiej mody może działać w długim okresie, tylko jeśli popyt konsumentów jest duży. Ten efekt osiąga się, produkując ubrania słabej jakości (zniszczone rzeczy klienci zastępują nowymi) i ubrania modne, czyli o cechach charakterystycznych, które przez moment podnoszą cenę (wszyscy chcą je mieć), ale powodują, że za chwilę wartość spada prawie do zera (zupełny brak zainteresowania ze strony konsumentów). Marki działające według tego systemu, lubią też kreować potrzeby jednorazowych zakupów ubraniowych, jak np. odzież na letni festiwal, wesele czy urlop.

Co oddajemy potrzebującym?

Ubrania od marek fast fashion kupujemy, nosimy przez chwilę, a potem się ich pozbywamy. Organizacje charytatywne dostają więc pakunki przeładowane niemodną odzieżą, słabej jakości, często zniszczoną. I trzeba sobie powiedzieć jasno: tych przesyłek jest naprawdę dużo. W skali świata wyrzuca się tyle kg ubrań, że wystarczyłoby ich na T-shirty dla każdego pełnoletniego mieszkańca globu.

Jakie ubrania są naprawdę potrzebne?

Tymczasem na stronie jednej z fundacji czytam, że osobami bezdomnymi zostają najczęściej mężczyźni. Z uwagi na warunki życia, potrzebują wygodnych butów, np. sportowych, odzieży, która nie krępuje ruchów i sprawdza się w trudnych warunkach atmosferycznych. Z kolei inna organizacja zbiera ubrania biznesowe, w których wychowankowie z domów dziecka będą mogli pojawiać się na swoich pierwszych rozmowach o pracę. Tutaj kluczowe jest, żeby rzeczy były w idealnym stanie i pomagały noszącemu zrobić dobre pierwsze wrażenie. Fundacja wspierająca samotne matki chętnie przyjmie ciepłe, porządne, niezniszczone kurtki zimowe. Ani słowa o seksi sandałkach, w których spędzaliśmy zeszłoroczny festiwal. Nikt też nie zgłasza się po finezyjne bluzki z rozcięciami, czy cekinowe sukienki.

Rachunek po prostu się nie zgadza

Przemysł fast fashion wyprodukował za dużo. Już sam ten fakt tłumaczy, dlaczego liczba niechcianych ubrań przewyższa skalę potrzebujących osób. Powodów jest jednak więcej. Model biznesowy szybkiej mody kreuje rzeczy odpowiadające konsumpcyjnemu stylowi życia, kompletnie niesprawdzające się w przypadku osób, którym zależy na zaspokojeniu podstawowych potrzeb. W konsekwencji ubrania trafiają na śmietnik, choć wielu ludzi na świecie wciąż nie ma w czym chodzić. Na tym układzie nie wygrywa ani obdarowujący, który śmieci, zamiast pomagać, ani obdarowywany. Kupony odcina tylko producent.

Agnieszka Fluder
Agnieszka Fluder
Wychowana na boisku do koszykówki. Lubi pić owocowe kawy z Afryki i jeść wszystko, co ma masło.

Po godzinach prowadzi bloga smart-casual.blog.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.