Jak hartował się prawdziwy hip-hop

10 minut czytania
529
0
Kamil Giedrys
Kamil Giedrys
7 grudnia 2019

Hobby może być tylko niewinną odskocznią od pracy, ale również pochłaniającym zajęciem na pełen etat. Ed Piskor amerykański twórca komiksowy swoją miłość do hip-hopu przelał na strony albumu, który nie tylko jest biblią dla miłośników tego gatunku, lecz również zainspirował twórców serialu Netfllixa „The Get Down”.

Na początku zadajmy sobie pytanie z czego znane są komiksy? Oprócz wyjątkowej konstrukcji łączącej obraz z tekstem, to dla wielu pierwszym skojarzeniem są superbohaterowie. Medium opowieści graficznych stało się podstawowym nośnikiem historii o ludziach w przyciasnych leginsach skaczących po dachach i próbujących zbawić świat za pomocą pokojowej przemocy i akceptowalnych mordów. Oczywiście tam gdzieś między epickim mordobiciem są wielkie czyny, charyzma, rzeczy z założenia zapadające w pamięć, ale w rzeczywistości zazwyczaj to tylko rozrywka na chwilę, zwyczajne zabijacze czasu. Ed Piskor łącząc swoje dwie pasje postanowił wyeliminować pustkę przekazu z opowieści o potężnych herosach. W miejsce fikcyjnych figur umieścił ludzi, którzy przecież są prawdziwymi bohaterami kultury popularnej. Tak też ilustrując początki hip-hopu spojrzał na najważniejszych wykonawców jakby byli Supermanem, czy Batmanem.

Oczywiście nadanie komiksowi epickiej perspektywy, samo w sobie nie byłoby magnesem na najbardziej oddanych fanów i miłośników historii gatunek. Amerykański twórca bardziej wymagających czytelników kupił swoją dbałością o detale i ciekawostki historyczne. Przez to wydawnictwo wizualnie nawiązujące do tanich zeszytowych komiksów treściowo jest bliskie chronologicznie uporządkowanemu leksykonowi wiedzy o rytmach ulicy. Na stronach „Hip Hop Genealogii ”poznajemy genezę takich tuzów gatunku jak: Grandmaster Flash, Afrika Bambaataa, Kurtis Blow, DJ Kool Herc, The Sugarhill Gang i Funky 4+1. Co więcej między odkrywaniem skąd wzięła się nazwa hip-hop, kto zrobił z DJ-ów prawdziwe gwiazdy i jak ten świat wchodził w relacje z artystami muzyki punkowej, czy rockowej doświadczymy sporej dawki klimatu lat 80.

Ed Piskor inspirując się trykociarskimi motywami doskonale uchwycił świat młodych ludzi naiwnie szukających sławy na ulicach i sąsiedzkich podwórkach. W tej betonowej dżungli wszystko było możliwe, choć o pozycji nie decydowała siła mięśni, a celne teksty i chwytliwe melodie. Pośród brutalnej prozy ulicznego życia, obok strzelanin i kradzieży, powstawała muzyka, która obecnie dominuje na rynku. Dynamiczna kreska balansująca na granicy karykatury, a beztroskiego podejścia do portretów i krajobrazów pozwala przyjemnie przyjmować wiedzę podawaną w końskich dawkach. Komiks ociekający od ciekawostek i postaci nie traci przy tym rytmu.

W tym miejscu należy również zwrócić uwagę na rzetelną pracę wykonaną przez wydawnictwo „Timmof i cisi wspólnicy”. Czym byłby komiks o hip-hopie bez slangu, tekstów utworów i ulicznego języka. Marceli Szpak i Piotr Czarnota pracując na polską wersją albumu zabawili się słowem czerpiąc z rodzimych odzywek i krawężnikowej łaciny. W tłumaczeniu nie umknął ani gram nastroju, sprawiając, że polscy czytelnicy otrzymali do swych dłoni niezwykle żywy i błyskotliwy przekład.

Dwa tomy „Hip hop Genealogii”, które do tej pory ukazały się nad Wisłą to zarówno gratka dla fanów tego gatunku i osób lubiących zaglądać do innej bańki. Ed Piskor zaprasza do czasów, gdy raperzy nie ukrywali się za konwencją, nikt nie udawał kogoś kim nie jest, ani nie wstydził się swoich rymów. Ta lektura może być wspaniałą odskocznią dla wszystkich zmęczonych rodzimą sceną, pseudowojenkami oraz wulgarnością pod publikę. Kiedyś to było!

Kamil Giedrys
Kamil Giedrys
Miłośnik komiksów, sztuki nowoczesnej i mieszanych sztuk walki, a w sekrecie prawnik. Uważa, że jeden obraz wart jest więcej niż 1000 słów, a gdy dodamy do niego dymek z tekstem to nawet 1005.

Postawił sobie za punkt honoru promowanie sztuki komiksowej, więc bądźcie tak mili i sięgnijcie po jeden.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]
Skup antyków Warszawa