Jak rozmawiać, żeby się dogadać?

15 minut czytania
6967
0
Magdalena Celuch
Magdalena Celuch
18 grudnia 2019

Odsłuchaj

Reklamy

Nadchodzący czas świąt i rodzinnych spotkań to jedna z wielu okazji, kiedy możemy zderzyć się z osobami o poglądach zupełnie innych niż nasze. I choć niektórzy starają się unikać tematyki światopoglądowej czy polityczniej, nierzadko nie da się uciekać w nieskończoność.

Co zrobić, kiedy przyjdzie nam dyskutować z kimś, z kim zupełnie się nie zgadzamy? Oto kilka porad jak uniknąć zażartej kłótni (nie tylko) przy świątecznym stole.

Po pierwsze: posłuchaj

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że to oczywiste – słuchaj osoby, z którą rozmawiasz. W praktyce bywa jednak różnie. Zwłaszcza w obliczu spornych kwestii, kiedy wiemy, że zupełnie się z naszym rozmówcą nie zgadzamy. Łatwo wtedy przyjąć, że i tak wiemy, co powie i w dodatku nie będzie miało to najmniejszego sensu. Zamiast słuchać, koncentrujemy się zatem na przygotowaniu swojej błyskotliwej odpowiedzi. Podobne zjawisko zwane jest w psychologii „efektem następnego w kolejce” – osoba przygotowująca się do odpowiedzi ma problemy ze skupieniem się na tym, co mówią poprzednicy i gorzej zapamiętuje ich słowa. Jest to zresztą często wymieniana przyczyna niskiej skuteczności wielu wersji procedury „burzy mózgów”, która w założeniu ma pobudzać kreatywność uczestników dzięki wysłuchiwaniu dużej liczby różnorodnych pomysłów – tak się jednak nie dzieje, jeżeli zamiast słuchać innych uczestników, koncentrujemy się na przygotowywaniu własnej wypowiedzi.

Coś podobnego ma miejsce w, zwłaszcza tych najbardziej żarliwych, dyskusjach światopoglądowych. Pierwsza, najważniejsza wskazówka brzmi więc: weźmy głęboki oddech i posłuchajmy, co mówi nasz rozmówca. Pozwoli to na lepsze zrozumienie odmiennego stanowiska – kto wie, może wcale nie tak niedorzecznego, jak się spodziewaliśmy? A jeżeli nie, i nawet największa doza empatii nie wystarcza, by się zrozumieć, aktywne słuchanie rozmówcy pomoże przynajmniej zbudować dobrą atmosferę. Pokaże to drugiej stronie, że nie jesteśmy nastawieni na walkę i przekrzykiwanie się nawzajem, a jedynie na przyjazną rozmowę. Nasz rozmówca może więc odetchnąć, opuścić mury obronne i po prostu z nami porozmawiać, mówiąc, co rzeczywiście myśli, a nie to, co trzeba, by wygrać kłótnię. Już samo to zbliża nas do siebie o jeden, bardzo ważny krok.

Weź głęboki oddech i posłuchaj swojego rozmówcy

Po drugie: uzasadniaj

Kiedy jesteśmy mocno przekonani do naszych racji, łatwo zapomnieć, że stojące za nimi argumenty niekoniecznie są dla wszystkich oczywiste. Dlatego, zamiast spieszyć się do konkluzji i zwycięstwa w debacie, poświęćmy trochę czasu na wyjaśnienia: Dlaczego tak sądzę? Czemu to jest dla mnie ważne? Nie tylko przysłuży się to samej dyskusji, pozwalając rozmówcy prześledzić nasz tok rozumowania i, być może, nawet przekonać go do niektórych z naszych racji, ale stanowi także ciekawe doświadczenie dla nas samych. Na co dzień rzadko mamy okazję zwerbalizować przekonania stojące za naszymi poglądami. Konieczność podania wyjaśnienia bardziej przekonywującego niż „bo tak jest!” pomoże nam lepiej zrozumieć, co jest dla nas ważne.

Do tego samego możemy zachęcić naszego rozmówcę, zadając pytania. Jeśli zastanawialiście się, „jak ktoś może wierzyć w coś takiego”, to idealna okazja, żeby się dowiedzieć. Starajmy się zachować otwartość i dążyć do zrozumienia drugiej strony, pomagając sobie pytaniami i parafrazując wypowiedzi rozmówcy – to pozwoli upewnić się, że dobrze się rozumiemy. Poza tym zadawanie pytań, znów, zadba o dobrą atmosferę, sygnalizując rozmówcy, że jest słuchany, a to, co mówi, ma znaczenie. Daje też szansę, że potraktuje nas podobnie.

Poświęć trochę czasu na wyjaśnienie swojego stanowiska

Po trzecie: znajdź punkty wspólne

Chociaż czasami może wydawać się to zadaniem nie do wykonania, zazwyczaj istnieją pewne podstawowe fakty, co do których możemy się zgodzić. Zdecydowanie pomaga w tym przyjazna, bezpieczna atmosfera, o stworzenie której zadbaliśmy w poprzednich krokach. Jeżeli naszym celem nie jest wygrana za wszelką cenę, a druga strona nie próbuje nas zakrzyczeć i wyszydzić, o wiele łatwiej będzie przyznać, że z czymś się zgadzamy. Postarajmy się znaleźć takie wspólne terytorium, nawet, jeżeli wyda się zupełnie banalne, i podkreślmy je. Zapomnijmy o szybkim „tak, ale” i pospiesznym przechodzeniu do własnych argumentów. Zatrzymajmy się na chwilę w tym punkcie wspólnym: „Masz rację, że… Uważam jednak….” Uwypuklając kwestie, co do których się zgadzamy, budujemy przekonanie, że jesteśmy równymi partnerami dyskusji – a tylko w takiej atmosferze możemy kogoś do czegokolwiek przekonać. Nikt nie lubi czuć się głupi i wyśmiewany, raczej niechętnie słuchamy osób, które traktują nas jak gorszych od siebie.

Potwierdzają to badania psychologiczne, na przykład analiza autorstwa zespołu badawczego z Uniwersytetu Cornwall. Badacze wzięli pod lupę konwersacje w ramach sieci ChangeMyView w serwisie Reddit.com. Jest to społeczność ponad 200 000 użytkowników otwarcie dyskutujących o różnych kwestiach światopoglądowych. W każdej konwersacji uczestnicy zaznaczają, czy i w którym momencie zmienili zdanie na dany temat. Analiza tysięcy wiadomości wykazała między innymi, że bardziej przekonujące są wiadomości, których autorzy używają „zachowawczego” języka – korzystając ze sformułowań takich jak „możliwe, że”, „prawdopodobnie” zamiast mocnych wyrażeń wskazujących na pewność i nieuchronność. Badacze sugerują, że siła tych „złagodzonych” argumentów polega na tym, że są one łatwiejsze do przełknięcia, bo nie przytłaczają adresata i nie wytykają mu błędów. Łatwiej jest przekonać się do czyjejś opinii, kiedy podana jest jako opcja, a nie konieczność i sami możemy dokonać wyboru.

Być może wcale aż tak bardzo się od siebie nie różnimy

Po czwarte: nie bój się kompromisu

Oczywiście, przedstawianie swoich argumentów w przekonujący sposób jest ważnym elementem dyskusji. Jednak w przypadku diametralnych różnic światopoglądowych, przekonujmy z umiarem. Nie możemy oczekiwać, że ktoś zupełnie zmieni swoje poglądy pod wpływem rozmowy z nami. Ale może przynajmniej rozważy inne opcje.

Dlatego nie bójmy się kompromisu i za sukces uznajmy przede wszystkim sam fakt, że udało nam się przyjaźnie porozmawiać i dowiedzieć czegoś o innej perspektywie na ważne dla nas kwestie. Jeżeli udało nam się choć w części przekonać naszego rozmówcę, skłonić go do rozważenia naszych argumentów i uwzględnienia naszego punktu widzenia to najprawdopodobniej wszyscy wyszliśmy z tej sytuacji odrobinę mądrzejsi. A o to przecież chodzi.

Magdalena Celuch
Magdalena Celuch
Psycholożka ze specjalizacją społeczną i sportową, z zaangażowaniem promuje wiedzę psychologiczną. Literatka, najszczęśliwsza, gdy ma coś do napisania. Poza tym nadopiekuńcza mama kota Dunadana i joginka.

W wolnym czasie podróżuje. Najchętniej zimą, jeszcze chętniej na zawody w skokach narciarskich. Z upodobaniem spędza weekendy godzinami marznąc na skoczni. Każdej zimy gdzie indziej.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.