Kim są współcześni sataniści? – recenzja filmu dokumentalnego „Ave Satan?”

10 minut czytania
881
0
Maja Mikołajczyk
Maja Mikołajczyk
26 grudnia 2019

Nie palą kościołów ani jedzą kotów, walczą o pluralizm religijny i wolność słowa – kim są współcześni sataniści i czy na pewno traktowanie ich święconą wodą ma sens?

Najnowszy dokument Penny Lane, amerykańskiej reżyserki filmów dokumentalnych, opowiada o działalności The Satanic Temple (w wolnym tłumaczeniu Świątyni Satanicznej). To nonteistyczna organizacja, która postać szatana wykorzystuje jedynie jako symbol buntu i sprzeciwu. Swoją misję formułują w ten sposób:

Misją Świątyni Satanicznej jest zachęcanie wszystkich ludzi do życzliwości i empatii, odrzucanie tyranii, popieranie praktycznego zdrowego rozsądku i sprawiedliwości oraz kierowanie się sumieniem, aby dokonywać szlachetnych uczynków kierując się wolną wolą.

W przeciwieństwie do satanizmu laveyańskiego, opartego przede wszystkim na egoizmie i zaspokajaniu swoich potrzeb, członkowie Świątyni Satanicznej kierują się siedmioma zasadami, pod którymi podpisałaby się większość ludzi, a pod częścią z nich pewnie nawet chrześcijanie. Chociaż organizacja ze względu na swój rodowód, ma nieco „trollerski” charakter, jej prowokacje często mają swoje logiczne uzasadnienie i nie są pustymi gestami dla wywołania samej kontrowersji.

Lane skupia się przede wszystkim na działaniach Świątyni na rzecz usunięcia tablicy z dziesięcioma przykazaniami sprzed ważnej instytucji państwowej w Massachusetts. To wyraz protestu przeciw niezgodnemu z Konstytucją Stanów Zjednoczonych uprzywilejowaniu jednej religii wobec innych, co od lat 50. XX wieku jest stałym doświadczeniem mieszkańców tego kontynentu.

Warto w tym miejscu dodać, że wspomniana tablica, jak i wiele jej podobnych, stanęły w USA nie z powodów religijnych. Były elementem cynicznej akcji promocyjnej studia Paramount Pictures, reklamującego w ten sposób film „Dziesięcioro Przykazań”. Odmowa usunięcia pomnika, spotyka się z reakcją członków organizacji, którzy zapowiadają postawienie obok tablicy rzeźby Baphometa, bóstwa obecnie jednoznacznie kojarzonego z kultem szatana.

Lokalne media nie kryły oburzenia i nie próbowały nawet udawać obiektywnych czy profesjonalnych. Nie podjęły też wysiłku zrozumienia intencji Świątyni Satanicznej, deklarującej natychmiastowe zrezygnowanie z pomysłu, gdy tylko tablica zniknie z przestrzeni publicznej. Rzecznik i współzałożyciel organizacji, Lucien Greaves jednoznacznie skrytykował jednak zniszczenie tablicy przez notabene wierzącego chrześcijanina – zwolennika wolności religijnej i przeciwnika zawłaszczania symboli religijnych przez polityków. Greaves podkreśla, że Świątynia Sataniczna kieruje się amerykańskimi wartościami demokracji liberalnej i nie zamierza iść drogą siłowych rozwiązań.

Film pokazuje, że zaistniały pomiędzy członkami Świątyni Satanicznej a chrześcijańską częścią społeczeństwa konflikt, przebiega na zupełnie różnych poziomach symbolicznych. Katolicy i protestanci widzą w członkach Świątyni wyznawców szatana jako metafizycznego Bytu, w którego wierzą tak samo, jak w swojego Boga, podczas gdy członkowie Świątyni, używają figury szatana jedynie jako symbolu, jednocześnie promując postawy bardziej kojarzące się z humanizmem, niż satanizmem.

Świątynia Sataniczna nie występuje przeciwko chrześcijanom, a swoją krytykę kieruje przede wszystkim w Instytucję Kościoła, a także w amerykańskich polityków, posługujących się nią w sposób instrumentalny, służący do dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Dokonując tak kontrowersyjnego wyboru „patrona”, zamknęli sobie najprawdopodobniej drogę do dialogu z chrześcijanami, gdyż dla nich szatan nie jest symbolem, a realnie istniejącym zagrożeniem.

Dokument Penny Lane przedstawia organizację, która ze względu na odwoływanie się do jednoznacznie kojarzonej przez protestantów i katolików ze złem figury, wzbudza wiele kontrowersji i generuje skrajnie negatywne emocje. Reżyserka nie oparła się pokusie i często stawia na prostą dychotomię, a widać, że  szala jej sympatii wyraźnie przechyla się w stronę „satanistów”. Nawet, gdy pokazuje zdegenerowany obraz organizacji, w postaci nawołującej do agresji i przemocy fizycznej członkini, i tak zostaje to wykorzystane do pokazania Świątyni w dobrym świetle, gdyż kobieta zostaje niezwłocznie wyrzucona, a jej postawa wyraźnie napiętnowana.

Film pomimo tego zdecydowanie warto obejrzeć – nie tylko pokazuje rolę uprzedzeń, uniemożliwiających dialog ludziom o wcale nie aż tak różniących się od siebie poglądach, ale także zwraca uwagę, że u części ludzi wciąż istnieje silna potrzeba identyfikacji z jakimś zestawem symboli i rytuałów. Z pojawiających się w „Ave Satan?” wypowiedzi znacznej części członków Świątyni wynika, że dołączenie do organizacji dało im sens i poczucie misji, jakiego nie odnajdywali, sytuując się jedynie jako ateiści – może więc zanik wielkich narracji religijnych we współczesnym świecie, bywa dla niektórych osób większym problem, niż niektórzy chcieliby sądzić?

 

Maja Mikołajczyk
Maja Mikołajczyk
Z wykształcenia psycholożka, a z pasji początkująca dziennikarka kulturalna i aspirująca pisarka. Nie ogranicza się w swoich zainteresowaniach kulturalnych, ale ma szczególną słabość do wszystkiego z pogranicza dobrego smaku.

Jak nie czyta, to ogląda, jak nie ogląda, to pisze artykuły lub opowiadania.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.