Polska biżuteria lśni jaśniej

10 minut czytania
4409
0
Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
10 grudnia 2019

Odsłuchaj

Biżuteria istnieje od wieków i zawsze przyciąga ludzkie oczy. Ta uniwersalna forma ozdoby w różnych formach towarzyszy nam od czasów prehistorycznych. Tworzona była z muszli, kości, złota i szlachetnych kamieni.

Biżuteria informuje o statusie społecznym, ale jest także symbolem indywidualnego gustu i charakteru właściciela. Dzisiaj wracamy do małych manufaktur, a na pchlich targach często poszukujemy czegoś innego, niż oferują sieciowe sklepy jubilerskie. Drugą szanse dostają także dzieła polskich rzemieślników z okresu PRL-u.

Czasy PRL-u tylko pozornie nie sprzyjały jubilerstwu. Wyroby ze złota i platyny, były co prawda jednoznacznie kojarzone z klasą posiadaczy i kapitalistów, ale pomysłowość artystów nie zmalała. Powszechnie głoszono, iż kobieta socjalistyczna nie powinna zdobić się „świecidełkami” ze szlachetnych kruszców, a jej moralność powinna być wolna od chęci posiadania drogocennych wyrobów jubilerskich. Nie odbierano jej jednak możliwości ładnego wyglądu. I choć w tamtej sytuacji nie było warunków do odbudowy i rozwoju polskiego jubilerstwa, wciąż tworzono na swój sposób wyjątkowe produkty.

Spółdzielnie Pracy Przemysłu Ludowego i Artystycznego powstały w naszym kraju od końca lat 40. zrzeszając właścicieli zarówno małych zakładów, jak i historyków sztuki, rzemieślników i artystów. Tworzyły się one na fali powojennych prób reaktywacji rękodzieła i sztuki naszych artystów. Zrzeszone w Cepelii ORNO, Imago Artis, Juwelia, Rytosztuka (oraz wiele innych) produkowały biżuterię w ilościach od kilkudziesięciu do kilkuset egzemplarzy będąc łącznikiem pomiędzy unikalnym dziełem artysty, a masową produkcją. Stanowiły kuszącą alternatywę i do dziś mają wielbicieli poszukujących kolejnych egzemplarzy na targach staroci i internetowych aukcjach.

Przeglądając babcine zbiory biżuterii lub zaczynając szukać czegoś dla siebie pośród wielu stoisk pchlich targów warto wiedzieć, na co zwracać uwagę.

Spółdzielnie działały w warunkach ograniczonych dostępnością materiałów, ale także biurokracji związanej z dopuszczeniem wzorów do realizacji. Tworzone przez nie przedmioty ukazują częściowo zmiany społeczne, jakie zachodziły w naszym kraju. Twórcy czerpali inspirację między innymi z historii miast, w których były produkowane. Uczniowie Romualna Rochackiego odbywali obowiązkowe spacery po zrujnowanych wojną ulicach. Ich zadaniem było szkicowanie ocalałych detali. Przyglądali się bramom, kratom i innym szczegółom artystycznym architektury.

ORNO

Najbardziej znaną spółdzielnią produkująca biżuterię jest i było ORNO. Spółdzielnia założona 18 czerwca 1949 r. w Warszawie tworzyła nie tylko pierścionki z szerokimi obrączkami, ale także broszki, czy popielniczki. Część z nich ozdabiana była wizerunkiem Syrenki nadającej lokalnego charakteru. Produkty oznaczane były dużym znakiem OR/NO zapisanym w kwadracie i były łatwo rozpoznawalne. ORNO realizowało zasadę artysty-rzemieślnika, który oprócz projektowania odpowiedzialny był także za wyrób swojego dzieła. Biżuteria wykonywana w ten sposób nie była ani precyzyjna, ani finezyjna w kwestii detali. Nie sięgano także po kosztowne materiały aczkolwiek, choć wyraźne były ślady ręcznej obróbki metalu, miała ona niepowtarzalny urok. ORNO zakończyło działalność w 2013 roku.

Wermet

Inną pracownią był Wermet. Warszawska wytwórnia charakteryzująca się większą lekkością formy niż pozostałe i jest wciąż jedną z najbardziej popularnych wśród miłośników polskiej biżuterii. Na rynku wtórnym (choć działalność Wermet zakończyła się w latach dziewięćdziesiątych) jest jej wciąż bardzo dużo, gdyż prowadzono kilka filii w całej Polsce. Oddziały istniały w Białymstoku, Rzeszowie, Kłodzku i Sopocie. Sygnaturą wyrobów tej marki była trzcinka. Wermet powstało w 1965 roku na drodze prowadzonych reorganizacji z połączenia Wytwórni Wyrobów Jubilerskich i Wytwórni Wyrobów z Metali Szlachetnych.

Art Imago

Art Imago to spółdzielnia działająca w Krakowie od 1947 roku, która pod koniec ubiegłego wieku przekształciła się w kolejne marki. Dzisiaj również tworzona jest biżuteria pod tą nazwą, ale charakteryzuje ją już inne wzornictwo. Imago oparte było na filigranach, czyli połączonych ze sobą cienkich drucikach, które wymagały używania mniejszej ilości srebra. Filigranowe brosze, zawieszki i pierścienie stały się „wizytówką” Imago. Sygnaturą była miniaturowa sztaluga. W pracowniach tej „marki” powstawała także biżuteria „bronowicka” dekorowana koralami szlachetnymi.

Szukając czegoś ciekawego do naszych biżuteryjnych zbiorów, warto zwrócić uwagę nie tylko na nowe powstające małe sklepy i młodych projektantów, ale także właśnie na te nieistniejące już wytwórnie.

Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
Absolwentka Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Wielbicielka psów ras myśliwskich (i nie tylko), pasjonatka jeździectwa i kreatywna, aktywna mama.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.