A…a…a…, gacki dwa. Liczenie śpiących nietoperzy to poważna sprawa

19 minut czytania
108
0
Beata Turska
Beata Turska
20 stycznia 2020
fot. Joachim Fromert
Reklamy

Ile nietoperzy spędza zimę w podziemiach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego (MRU), po co i jak się je liczy i dlaczego to ważne także dla ciebie?

O życiu seksualnym i rodzinnym nietoperzy (w tym poligamii, ciąży na raty, porodach w zwisie na kciukach i transporcie lotniczym noworodków) pisaliśmy w IgiMag już jakiś czas temu. Tym razem będzie o tym, po co i jak liczy się te fascynujące zwierzęta i jak ich liczebność wpływa na nasze życie.

fot. Jelena Bogosavljević

1, 2, …, 38910

Nietoperze śpiące w podziemnych fortyfikacjach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego (rezerwat przyrody „Nietoperek”) liczy się już od 19 lat w ramach międzynarodowego programu badawczego koordynowanego przez Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu. W tym roku w akcji wzięło udział siedemdziesięciu chiropterologów z Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Szwecji, Irlandii, Hiszpanii, Portugalii, Słowacji, Serbii i Czarnogóry.

fot. Fons Bongers

Dlaczego przyjechali akurat tam? Bo podziemne fortyfikacje MRU to jedna z największych zimowych sypialni tych ssaków w Europie. Nocki duże, nocki rude, mopki i inne skrzydlate myszy (łącznie 9 spośród 26 żyjących w Polsce gatunków) zlatują się z dużej części Europy Środkowej.

By policzyć nietoperze, badacze zeszli 30 metrów pod ziemię i – podzieleni na 9 grup – w ciągu jednego dnia przemierzyli liczący 32 kilometry system poniemieckich korytarzy, tuneli i komór.

Choć w międzyrzeckich podziemiach nietoperze liczy się łatwiej niż np. w jaskiniach, gdzie ukrywają się w szczelinach, nie jest to zajęcie dla każdego: trzeba błyskawicznie określić gatunek każdego osobnika i zrobić to tak, by go nie niepokoić – nie budzić, nie brać do ręki.

Jeśli nietoperze wiszą pojedynczo, liczy się je w miarę łatwo.

fot. Fons Bongers

– Problem pojawia się wtedy, gdy tworzą duże skupiska, tzw. plastry, złożone nawet z tysiąca i więcej niemal identycznych osobników – mówi Grzegorz Apoznański, doktorant z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, wiceprezes Towarzystwa Ochrony Przyrody „Nietoperek”, które pomagało w organizacji wydarzenia. – Przy kiepskim oświetleniu w podziemiach to w zasadzie niemożliwe, dlatego robimy im zdjęcie w dużej rozdzielczości i potem liczymy je na ekranie komputera, stawiając im na nosach kropki.

Nietoperzy przybyło, ale…

Nietoperze liczy się m.in. po to, by sprawdzić, jak globalne ocieplenie wpływa na ich liczebność.

– Są bioindykatorami, czyli organizmami wyjątkowo wrażliwymi na zmianę warunków, w jakich żyją, dlatego na podstawie ich liczebności możemy wyciągać wnioski dotyczące stanu środowiska. Podobnie jak inne państwa należące do Unii Europejskiej mamy obowiązek prowadzenia monitoringu zagrożonych gatunków i siedlisk. Gromadzone przez nas dane trafiają do Brukseli i na tej podstawie planuje się ich ochronę – tłumaczy dr Tomasz Kokurewicz z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, który koordynuje program od 1999 roku.

fot. Caroline Engel

Wyniki tegorocznego liczenia tylko na pierwszy rzut oka są fantastyczne: w podziemiach zimuje teraz rekordowa liczba nietoperzy – 38 tys. 910 osobników, o 316 więcej niż w zeszłym roku. Gdy jednak zagłębimy się w szczegóły, wygląda to mniej różowo.

Zacznijmy od tego, że warunki panujące w miejscu zimowania to dla nietoperzy sprawa życia i śmierci. By przetrwać zimę, zapadają w stan hibernacji: obniżają temperaturę ciała do temperatury otoczenia, ich oddech i tętno stają się wolniejsze, a zgromadzone jesienią zapasy tłuszczu muszą im wystarczyć do wiosny, gdy znów pojawią się owady. Gdy zimą robi się zbyt ciepło, ich metabolizm przyspiesza, a to oznacza, że szybciej spalają rezerwy i mogą nie doczekać kolejnego posiłku.

Co to znaczy „zbyt ciepło”? To zależy od gatunku. Np. nocki duże lubią wyższe temperatury i najlepiej zimuje im się, gdy jest 7–9 stopni powyżej zera. Inne, np. nocki rude, gacki brunatne i mopki zachodnie potrzebują chłodu.

– Z naszych wyliczeń wynika, że w podziemiach MRU przybyło wyłącznie nietoperzy ciepłolubnych. Zimnolubnych jest mniej – mówi dr Kokurewicz.

fot. Ivana Budinski

Co się z nimi stało? Opcje są dwie. Optymistyczna: wyprowadziły się z fortyfikacji i zimują w dziuplach albo różnych zakamarkach na powierzchni ziemi, gdzie jest nieco chłodniej niż pod ziemią. Pesymistyczna: nie zdołały się dostosować do zmian i wymierają. Stąd kolejne zadanie dla badaczy: trzeba ustalić, co się z nimi stało i wymyślić, jak im pomóc, nie szkodząc tym, które wolą ciepło.

Polub gacka

Wszystkie żyjące w Polsce gatunki nietoperzy są pod ścisłą ochroną, jednak o niektóre z nich – właśnie te zimnolubne – naukowcy martwią się szczególnie, bo ich populacja spada od lat.

Jak to się ma do naszego życia? Choćby tak, że im mniej nietoperzy, tym więcej komarów i meszek – jeden nietoperz zjada nawet 3 tysiące owadów w ciągu jednej nocy! Komary, wiadomo, mogą doprowadzić na skraj szaleństwa. Z meszkami jest jeszcze większy problem: masowe pojawianie się tych owadów może wpływać na hodowlę bydła – duża chmara meszek jest w stanie zabić krowę.

fot. John Haddow

Co – oczywiście poza naciskaniem na polityków, by nie lekceważyli globalnego ocieplenia – możemy zrobić, by nietoperzom żyło się dobrze, a nas nie pożarły żywcem owady?

Trzeba przede wszystkim dbać o ich siedliska I dać im święty spokój: nie niepokoić ich, ani w zimie, gdy hibernują (taka pobudka może kosztować je życie), ani latem, gdy się rozmnażają (warto np. wstrzymać się z remontem strychu do jesieni, gdy odchowają dzieci i się wyprowadzą). Możemy też zawieszać im w ogrodach, parkach i na osiedlach budki, w których mogłyby latem zakładać kolonie rozrodcze. Przez miliony lat doskonale radziły sobie bez nich. Teraz, gdy wycięliśmy im stare drzewa z dziuplami, jesteśmy im winni mieszkania zastępcze…

Beata Turska
Beata Turska
Dziennikarka, redaktorka i nie tylko. Matka nastolatka, który wie wszystko najlepiej. Od niedawna tropicielka tanich biletów do Wszędzie, a od zawsze - zbieraczka osobliwości i kuriozalnych coverów. Ozdobą jej kolekcji jest "Paint it black" Rolling Stonesów w wykonaniu Karela Gotta - po niemiecku. Kocha Indie, nie potrafi żyć bez kawy, gadania i psów.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.