Dostaliśmy się do „Familiady” i było zupełnie inaczej niż przed telewizorem

22 minut czytania
28550
0
Ireneusz Sobieszczuk / PAP

Zaryzykuję stwierdzenie, że w kto w weekendowe popołudnia nie siedział z rodziną i nie krzyczał do telewizora na uczestników „Familiady”, że źle odpowiadają, nie zna życia. Z poziomu kanapy zawsze łatwo powiedzieć, że przecież „co ma chleb” to skórka, a „prawo może być…” oczywiście jazdy. I skąd oni biorą tych ludzi, co nic nie wiedzą? Cóż – teraz już wiem.

Zacznijmy od początku

Wiele osób pewnie zastanawiało się, co by było, gdyby oni odpowiadali na pytania w studio z głębokim przekonaniem, że odpowiadaliby lepiej niż obserwowani na ekranie zawodnicy. Jak to sprawdzić? Okazuje się, że dosyć prosto. Są dwie drogi – casting lub zgłoszenie przez Internet. Castingi do „Familiady” organizuje się w poszczególnych miastach, zgłoszenie mailowe może wysłać każdy. Formularz można znaleźć w sieci, wystarczy podać dane głowy „rodziny” i zawodników – imiona, nazwiska, wiek, adres i telefon. Załączyć zdjęcie drużyny i wysłać na adres zgloszenia@familiada.pl. I już! Tak też zrobiłam.

Jakież było nasze zdziwienie, gdy otrzymałam telefon kilka miesięcy późnej z pytaniem, czy nadal jesteśmy zainteresowani oraz proponowaną datą nagrania. Zgodziliśmy się natychmiast.

Jak to wygląda w praktyce

Na nagranie każdy zawodnik musi zabrać trzy komplety ubrań spełniających konkretne wymagania: muszą być bez drobnych wzorów, bez kratki, kropek, pasków, najlepiej gładkie. Nie mogą mieć  widocznych znaków firmowych. Nagrania, nieprzerwanie od 25 lat odbywają się w Warszawie. W studiu  na warszawskiej Pradze Północ należy stawić się o wyznaczonej godzinie i… od tego momentu zaczyna się przygoda. Na nagranie odcinka trzeba zarezerwować sobie 4–6 godzin.

Wymagania, które trzeba spełniać, nie są szczególnie trudne – drużyna nie musi być spokrewniona – co zmieniono w regulaminie kilka lat temu. Może być po prostu grupą przyjaciół. Nikt z uczestników na kilka lat przed nagraniem nie może brać udziału w innych teleturniejach, ani w TVP, ani u konkurencji. Ta sama drużyna może ponownie brać udział w „Familiadzie” po upływie trzech lat. Uczestnik jako członek innej drużyny może wystąpić ponownie po roku.

Już za kilka chwil niedzielne spotkanie z Familiadą! 🙂 Włączcie telewizory! 😊

Opublikowany przez Familiada TVP S.A. Niedziela, 17 listopada 2019

Wchodzimy na nagranie

Od początku dała się odczuć autentycznie przyjazna atmosfera. Pan z bufetu pomagał w poszukiwaniach miejsca parkingowego, zaprosił nas do zajęcia miejsc na „stylowych” kanapach w poczekalni. Na chwilę pojawił się Karol Strasburger, który elegancko i profesjonalnie się z nami przywitał. Pani z produkcji wręczyła nam kupony na obiad, dzięki którym w bufecie mogliśmy kupić wybrane danie z korzystną zniżką. Można też napić się przyzwoitej kawy z ekspresu, czy zjeść kawałek ciasta.

Panie z produkcji również okazały się przemiłe – odpowiedziały na każde pytanie, tryskały humorem i dobrą energią, uśmiechy nie schodziły z ich twarzy, mimo wielu godzin pracy – jednego dnia powstają nawet 4 odcinki.

Na nagranie stawiliśmy się nieco przed czasem i od samego wejścia bardzo nam się podobało. Poczuliśmy się jakby czas zatrzymał się w latach ’90. Od roku 1994 – kiedy TVP rozpoczęła nadawanie Familiady – niewiele się zmieniło.

Pierwszy konflikt

Po chwili na kawę i obiad, pani z produkcji zaprosiła nas ma próbę do studia. Wytłumaczono nam gdzie stać, do której kamery patrzeć, jak odpowiadać, którędy wychodzić i – co najważniejsze – kiedy i jak długo machać. Zostaliśmy poinstruowani, by udzielać odpowiedzi szczegółowych, żeby nie stracić punktów. Dostaliśmy też podpowiedź, by słuchać drugiej drużyny, gdy nasza się naradza, aby uniknąć powtarzania odpowiedzi.

Mogliśmy spróbować uderzania w guzik na pulpicie (na planie nazywanym „beczką”) – co oczywiście wzbudziło wielkie emocje. Zwiedzić kącik muzyczny (na planie nazywany „trumną” – ze względu na to, że krzesło znajduje się za czarnym welurowym parawanem i jest tam raczej ciasno…).

Po tym krótkim wprowadzeniu zostaliśmy zaprowadzeni do garderoby, która niestety jest koszmarnie ciasna, więc gdy kilka drużyn próbuje na raz wejść i wyjść robi się potworne zamieszanie.

Publiczność

Publiczność w „Familiadzie”, to jest kolejny fantastyczny temat. My,  jako drużyna nagrywająca ostatni odcinek tego dnia, na przedostatnim mieliśmy zasiąść na publiczności, by zobaczyć odcinek „live”. Pozostali „widzowie”, to w 99% emeryci, stali bywalcy.

– To taka nasza ekipa od lat. My tu już trochę jesteśmy rodziną – tłumaczyła jedna z pracujących na planie osób. Faktycznie, widzowie wydają się znać każdy zakątek studia na pamięć, wiedzą które jedzenie zamawiać, gdzie siadać, kiedy iść na przerwę, słowem,  starzy wyjadacze. Nie ukrywam, że występ przed osobami, które widziały setki tych potyczek, tylko wzmagał tremę.

#fuchażycia

Praca marzeń, to praca w „Familiadzie”.  Dawno nie widziałam ludzi, którzy tak dobrze bawiliby się w pracy.Państwo w bufecie, makijażystki, scenarzystka, która pod koniec dnia śpiewała piosenki Bajmu, operatorzy, obsługa planu… Wszyscy, mimo wielu godzin nagrań i później godziny, dowcipkowali, uśmiechali się i byli bardzo życzliwi. Co ciekawe, nie brakowało dowcipów dotyczących obecnej TVP.

Premierowe spotkanie z Familiadą już o 14:00 w TVP2!Bądźcie z nami! 🙂

Opublikowany przez Familiada TVP S.A. Niedziela, 5 stycznia 2020

Karol Strasburger

Wszystkie nasze odczucia w stosunku do ekipy – mili, przyjaźni, zadowoleni z życia i kochający swoją pracę – uosobił Karol Strasburger. Prowadzi ten program dłużej niż niektórzy uczestnicy są na świecie, a mimo to, ku naszemu szczeremu zaskoczeniu, widać, że ciągle mu się chce. Rozmawia z każda drużyną, z uczestnikami, podpytuje przed nagraniem o hobby i pasje. Opowiada anegdoty ze swojego życia i samej „Familiady”, na przykład o broszce ze słynną „rzepką” z animacji programu. Znajomy aktora zrobił tylko trzy takie i została mu tylko jedna, którą dumnie prezentuje w klapie garnituru.

Strasburger jest przygotowany i widać, że ma czytał to,  co wpisaliśmy w ankietach. Mało tego – widać, że niektóre nasze zajęcia dodatkowo sprawdzał w sieci. Przed włączeniem kamer jest wyluzowany, pyta o stres, mówi po imieniu. Gdy kamera się włączy – jest w pełni profesjonalny. Nie dziwię się, że ludzie lubią z nim pracować. Próżno tu szukać cech wywyższającej się gwiazdy, olewania obowiązków czy fochów. Świetna sprawa.

Autorka w „Familiadzie”

I tu zaczynają się schody

Atmosfera super, mejkapy zrobione, kibicowaliśmy na żywo – przeżyliśmy ekstra dzień. Przychodzi nasza kolej, by stanąć w szranki. Przyznaję bez bicia – była trema i emocje. Nie tyle, żeby wygrać, ale żeby się nie zbłaźnić, nie wyjść na idiotę. Co, jeśli zapytają o coś prostego, a ty masz pustkę w głowie? Co, jeśli padnie pytanie z naszej dziedziny,  a my nic? I wreszcie najważniejsze – co jeśli na pytanie „więcej niż jedno zwierzę” odpowiemy „lama”, czyli zaliczymy epicką wpadkę która stanie się viralem na youtube na wiele lat?

Drużyna, przeciwko której walczymy, jest już w trzecim odcinku, z czego w drugim tego samego dnia. Powiem krótko, spełnił się mój największy koszmar, czyli przegrany pojedynek przy uderzaniu w „grzyba” na pulpicie. Reszta pozostanie historią…

Nagrody

Na koniec zdradzam to, co najważniejsze – co zawiera kuferek serów. I właściwie po to tam przyszliśmy. Ja zawiedziona nie jestem.

Emisja odcinka odbyła się 28 grudnia.
Odcinek z naszą autorką pt. Księgowe kontra Plociuchy można obejrzeć na VOD.

Aleksandra Pajewska-Klucznik
Aleksandra Pajewska-Klucznik
Z zawodu dziennikarka i medialny ninja, od dziesięciu lat zajmuje się dziennikarstwem z dziedziny show-biznesu i popkultury.

Z zamiłowania żarłok, kucharka i podróżniczka. Jest jedną z tych osób, które planują wakacje pod kątem rzeczy, które mogą zjeść; jedną z tych, które już rano myślą, co zjedzą na kolację i już w piątek planują kacowe śniadanie w sobotę.

Prowadzi blog kulinarno-podróżniczy Ruda przy garach.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.