Pogryzieni – choroba Justina Biebera i Avril Lavigne

5 minut czytania
1896
0
Agnieszka Wesołowska
Agnieszka Wesołowska
19 stycznia 2020

8 stycznia media całego świata podały, że idol nastolatków, Justin Bieber, jest chory na boreliozę. Choroba z Lyme miała u niego spowodować liczne problemy zdrowotne, w tym depresję. Tym samym nagłośniono, jaki wpływ mogą mieć choroby odkleszczowe na zdrowie. I że depresja, z którą walczą miliony ludzi na świecie, może mieć przyczynę w banalnej infekcji.

Wyobraźmy sobie świat, w którym chorego z ciężką depresją ratuje się od cierpienia antybiotykami. Wyobraźmy sobie rzeczywistość, w którym część z 350 milionów chorych – bo na tyle szacuje się światową populację chorych na depresję – leczy się lekami tak banalnymi jak doksycyklina. Wyobraźmy sobie, że sporą część najzwyklejszych infekcji opanowuje się w kilka tygodni lub miesięcy, na zawsze ratując chorych od wieloletniego cierpienia lub nawet śmierci. Że choroba dwubiegunowa nie musi trwać całe życie, a może ustąpić po antybiotykoterapii. Czy to tylko fantazja, nie mająca żadnego oparcia w nauce?

Justin Bieber

Związek między boreliozą a chorobą psychiczną

Doktor Rosalie Greenberg, amerykańska psychiatrka, skierowała do amerykańskiego stowarzyszenia chorób zakaźnych IDSA list w sprawie wytycznych leczenia chorób psychicznych i rutynowego badania chorych pod kątem chorób odkleszczowych. Jej koledzy po fachu z IDSA twierdzą, że takie badania nie znajdują potwierdzenia naukowego. Dr Greenber mówi: „to nieprawda” i podaje przykłady badań, które dowodzą czegoś przeciwnego. Podkreśla też, że – faktycznie – opieranie się na testach w kierunku boreliozy (czyli choroby z Lyme) nie jest wiarygodne, ponieważ badania te mają kilkudziesięcio procentową wiarygodność – a to oznacza, że opierając się tylko na testach pominiętoby znaczącą część przypadków.

Lekarka pisze w liście: „wydaje się, że autorzy przeoczyli wiele artykułów w literaturze potwierdzających związek między boreliozą i chorobą psychiczną, w tym zwiększone wskaźniki depresji i lęku, a także zachowania samobójcze i destrukcyjne. Jest to znaczący błąd, który ma duży wpływ na diagnozę, leczenie i rokowanie u pacjenta”*.

Skąd przekonanie dr Greenberg, że część z depresji endogennych to skutek infekcji odkleszczowej?

W 2019 roku zespół polskich naukowców z Lubelskiego Uniwersytetu Medycznego opublikował pracę na temat psychicznych objawów boreliozy. W przypisach autorzy przytaczają 14 prac naukowców m.in. z Polski, Holandii i USA, potwierdzających związek pomiędzy chorobą z Lyme a objawami ze sfery psychiki. Piszą nie tylko o depresji – również o stanach lękowych, atakach paniki, zaburzeniach kompulsywnych, niekontrolowanej agresji, lęku społecznym, a także zaburzeniach snu, a nawet koszmarach sennych. Wspominają też o psychozach, halucynacjach, dezorientacji w czasie i przestrzeni, depersonalizacji i derealizacji. Piszą też o demencji jako jednym z symptomów boreliozy.

Rozstępy sygnałem alarmowym

Istnieją też publikacje wskazujące związek pomiędzy chorobami psychicznymi a inną z chorób odkleszczowych, znaną bardziej jako choroba kociego pazura – bartonellozą. O jednym z takich przypadków było szczególnie głośno, gdy w ubiegłym roku nie tylko media medyczne, ale i popularne – jak Fox News czy Dailymail, a nawet polski Onet – opisały go dość dokładnie. Bohaterem artykułu był 14-letni chłopiec, u którego nagle wystąpiła schizofrenia, manifestująca się m.in. zaburzeniami nastroju, halucynacjami i tendencjami samobójczymi. Trafił na lekarza, który przyjrzał się dokładnie choremu i zauważył na jego ciele nietypowe, szerokie rozstępy, których było zbyt dużo, by można je było wyjaśnić szybkim wzrostem chłopca. Właśnie te blizny naprowadziły lekarzy na właściwą diagnozę – chłopca podrapał kot i zaraził go bartonellą.

Kilka innych przypadków opisano podobnie – lekarzy w nich zaniepokoiło, że oprócz symptomów psychicznych, chorzy skarżyli się na coś jeszcze, np. na przewlekłe zmęczenie, bóle głowy, bóle w klatce piersiowej. Dziwna była też nagła, niespodziewana manifestacja choroby psychicznej, z pełną siłą objawów.

W światowej społeczności chorych na choroby odkleszczowe można znaleźć zdjęcia opisywanych w Fox News blizn. Ale to nie są zdjęcia szram na ciele wspomnianego chłopca – to ślady na ciałach wielu tysięcy chorych. Rozstępy na plecach, na ramionach, na biodrach, na udach, a nawet w dziwnych miejscach jak np. wzgórek łonowy czy szyja, pojawiające się bez związku ze wzrostem czy zwiększeniem masy ciała. W Augsburgu, prywatnej klinice leczącej chorobę z Lyme, lekarze dysponują zdjęciami takich śladów znajdujących się na brzuchu pacjenta – modelowy przykład rozstępów ciążowych. Tyle że, jak tłumaczyła jedna z niemieckich lekarek, na zdjęciu jest mężczyzna i nie był on nigdy w ciąży, za to miał stwierdzoną bartonellozę.

Bartonelloza, choroba odzwierzęca, również przenoszona jest przez kleszcze. Według statystyk, na które powołuje się polski diagnosta, prof. nadzw. dr hab. Tomasz Wielkoszyński, bartonella jest nawet częściej spotykana u kleszczy niż o wiele lepiej znana borelioza. Oznaczać to może, że osoba, która została ugryziona przez kleszcza i zaczyna cierpieć na chorobę psychiczną, nie musi być chora na boreliozę. Borelioza nigdy żadnym testem nie zostanie u takiego pacjenta wykryta. Prawdziwą przyczyną choroby może być bartonella.

Im więcej objawów tym lepiej

O depresji mówi się od dawna, że może ona mieć przyczyny egzogenne czyli zewnętrzne, wynikające ona np. ze stresu czy traumy, lub przyczyny endogenne – nie do końca poznane, a wynikające z nieprawidłowego funkcjonowania organizmu. Lekarze a także psychologowie podkreślają, że depresja może spowodować rozregulowanie pracy ciała i objawiać się somatycznie np. bólami, gorączką a nawet zmianami w obrazie krwi.

A co, jeśli nie jest to skutek depresji, a jej przyczyna? Co, jeśli gorączka czy ból są jednym z objawów infekcji, która manifestuje się również objawami psychicznymi?

Światowa społeczność chorych na choroby odkleszczowe, w tym najbardziej znaną w Polsce boreliozę, z nadzieją patrzy na doniesienia medialne takie jak o Justinie Bieberze. Nie dzieje się tak dlatego, że ktokolwiek życzy celebrytom chorób i cierpienia. Dla przeciętnego, zwykłego pacjenta leczenie chorób odkleszczowych to droga przez mękę, trudno wyjaśnić osobom nie znającym tych schorzeń, że przewlekły ból, zmęczenie czy depresja są spowodowane ugryzieniem przez maleńkiego pajęczaka. „To niemożliwe” dziwią się często lekarze, „Pan chyba udaje!”. Ale Bieberowi się wierzy.

Justin nie jest pierwszą znaną osobą, która głośno powiedziała o swojej chorobie z Lyme. Wśród chorych jest Avril Lavigne, piosenkarka, walcząca z chorobą przez prawie 3 lata. Jest też Alec Baldwin, aktor, Ben Stiller, aktor, Bella Hadid, modelka, wśród Polaków znana jest aktorka Barbara Kurdej-Szatan, dziennikarz Wojciech Jagielski czy reżyserka Magdalena Piekorz. Oni wszyscy opisują podobnie koszmar choroby i leczenia. Niektórzy mówią i o problemach psychicznych.

Avril Lavigne

Takie problemy miała nastoletnia gwiazda Netlixa, Talia Jackson. Miała 13 lat, gdy zaczęły się klasyczne objawy przypominające grypę. Mniej więcej dwa lata później pojawiła się depresja, lęki i problemy z koncentracją. Miała – szczęście w nieszczęściu – zbyt dużo objawów, by machnąć ręką i powiedzieć „to tylko depresja”.

Co, jeśli pozornie zdrowy człowiek, którego może czasem coś zaboli, ale nie zwraca na to uwagi, zaczyna cierpieć na zaburzenia psychiczne? Czy będzie mieć szczęście i u swojego lekarza obudzi czujność, która każe szukać czegoś więcej niż depresji lub stanów lękowych?

Justin Bieber też miał szczęście. Jako gwiazdę z bardzo nieprzeciętnym życiem można go było potraktować jak dzieciaka, któremu sława uderzyła do głowy. Ot, trochę za bardzo stracił kontakt z rzeczywistością, trochę za dużo narkotyków użył – i proszę, depresja gotowa. Ale Justin zgłosił się do lekarza niedługo po ukąszeniu przez kleszcza i ze świeżym, podręcznikowym rumieniem jako dowodem infekcji. Wg najbardziej optymistycznych statystyk zaledwie co trzecia osoba ukąszona przez kleszcza ma rumień. Gwiazdor go miał, było wiadomo, że jest chory i że trzeba go leczyć.

Wielu chorych na choroby psychiczne nigdy nie będzie miało tego szczęścia. Objawy somatyczne w chorobach psychicznych mogą być lekceważone lub wiązane bezpośrednio z posiadaną np. depresją lub uznawane za objaw innego, niepowiązanego z psychiką schorzenia. Diagnostyka chorób odkleszczowych nie jest łatwa, a powszechnie stosowane na świecie testy – tak jak wspomina to dr Greenberg – mają wiarygodność loterii.

Czy osoby znane, takie jak Bieber, Lavigne czy Piekorz mogą stać się skutecznymi ambasadorami społeczności chorych i działać również w interesie tych, którzy cierpią z powodu chorób psychicznych?

* Cytat z listu dr Greenberg w tłumaczeniu autorki artykułu. Źródło: https://www.lymediseaseguidelines.org/pdffiles/letter-regarding-the-idsa-aan-acr-2019/

Praca naukowców z Lublina „Psychiatric manifestations of Lyme disease” http://www.ojs.ukw.edu.pl/index.php/johs/article/view/7217/8943

Opis przypadku nastolatki chorej na bartonellozę i cierpiącej psychicznie: „Hallucinations, Sensory Neuropathy, and Peripheral Visual Deficits in a Young Woman Infected with Bartonella koehlerae”, Breitschwerdt i in. https://jcm.asm.org/content/49/9/3415

Informacje z praca prof. nadzw. dr. hab. Tomasza Wielkoszyńskiego m.in. z prezentacji – Krętek borelii – inteligentna bakteria, dostępnej na Youtube.

Agnieszka Wesołowska
Agnieszka Wesołowska
Dziennikarka, redaktorka, na ogół pisze o bezpieczeństwie, oszustwach, przestępczości i złych ludziach dla Zaufanej Trzeciej Strony, ale nie tylko.

Współpopełniła "Buty mojego męża". Prowadzi profil "Pani syn udaje" poświęcony chorobom odkleszczowym. Robi zdjęcia, słucha muzyki, je, pije, chodzi i żyje, czego i Państwu życzy.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.