Seksizm i molestowanie w wywiadzie z aktorką „365 dni”

6 minut czytania
372
0
Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
31 stycznia 2020

Wkrótce premierę będzie miał film „365 dni” na podstawie powieści Blanki Lipińskiej. Wszyscy choć trochę zainteresowani tematem zdają sobie sprawę, że mamy do czynienia z opowieścią o mocnym zabarwieniu erotycznym i – olaboga – scenami seksu. Tyle wystarczyło Romanowi Praszyńskiemu, żeby upokorzyć aktorkę, z którą przeprowadził wywiad kompromitujący go jako dziennikarza.

Od początku: Roman Praszyński to dziennikarz Vivy (choć nie jestem pewien, czy „dziennikarza” nie należy wziąć w cudzysłów), autor kilku książek, w 2004 roku był nawet nominowany do Paszportu Polityki. Oczytany, inteligentny, wyważony człowiek, jak zdaje się przemawiać jego życiorys. Niestety, zupełnie inne wrażenie odniosłem, czytając jego wywiad z aktorką grającą główną rolę w wyżej wspomnianym filmie – Anną Sieklucką. Zerknięcie okiem na pytania, które jej zadawał, kompletnie rozbiło to złudzenie. Wywiad został na szczęście usunięty ze strony Vivy, ale wywołał taką burzę, że jeszcze przez wiele dni będziemy słyszeć echo tego, co ów dziennikarz zrobił.

Praszyński spytał Sieklucką między innymi o to, czy lubi seks albo czy na casting założyła koronkową bieliznę. Aktorka w kilku momentach starała się dać dziennikarzowi do zrozumienia, że nie czuje się zbyt komfortowo z pytaniami, które jej zadaje, ale ten brnął w rozmowę dalej.

Trudno mówić, że zachowanie Praszyńskiego było nie na miejscu. To bardzo delikatne słowa, zdecydowanie zbyt delikatne. Myślę, że mogę śmiało pokusić się o stwierdzenie, że ów dojrzały człowiek przypominał w tym wywiadzie niewyżytego, pryszczatego gimnazjalistę, dla którego kobieta mająca jakąkolwiek styczność z erotyką jest jakimś mitycznym stworzeniem. Wydawał się mieć mylne przeświadczenie o tym, że skoro aktorka zagrała w kilku intymnych ujęciach, to prawie tak, jakby była najgorszego sortu prostytutką. Praszyński uprzedmiotowił swoją rozmówczynię i totalnie ją upokorzył. W skrajnie obrzydliwy sposób próbował dowiedzieć się czegoś o doświadczeniach seksualnych aktorki, momentami odnosiłem wręcz wrażenie, że jest jednym z tych obleśnych typów w klubie, którzy rzucają sprośnymi tekstami, licząc na łatwy seks.

Czy mamy do czynienia z seksizmem? Tak, skrajnym.
Czy mamy do czynienia z molestowaniem? A i owszem.

Nie mam pojęcia, jakim cudem wywiad ujrzał światło dzienne. Najwidoczniej coś takiego jak etyka dziennikarska nie istnieje ani dla Vivy, ani dla Romana Praszyńskiego. Artykuł co prawda został usunięty ze strony, a sam autor dość pokracznie przeprosił „wszystkich oburzonych”, ale przerażające jest to, że mamy 2020 rok, a niektórzy dziennikarze i czasopisma mentalnością zatrzymali się w epoce kamienia łupanego, tworząc szkodliwe, niesmaczne i oburzające treści. Takie zachowania powinniśmy jak najmocniej piętnować i nie dopuszczać, by tego typu sytuacje się powtarzały.

Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
Autor dwóch powieści młodzieżowych ("Kalesony Sokratesa" i "Wszystkie dziewczyny Wertera"), początkujący stand-uper, fan Pink Floyd, licealista.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.