„Sex education” – serial, którego potrzebowaliśmy

5 minut czytania
322
0
Małgorzata Zielińska
Małgorzata Zielińska
16 stycznia 2020
©️ Netflix

Dyskusja dotycząca edukacji seksualnej to gorący temat w przestrzeni publicznej. Brytyjski serial „Sex education” zachęca do mówienia o seksie i robi to bardzo dobrze. Jeśli ktoś z Was, go jeszcze nie widział, to szybko nadrabiajcie, bo za chwilę na Netflix wychodzi drugi sezon.

Serial to wdzięczna komediowa produkcja przeznaczona dla młodzieży i młodych dorosłych. Całość akcji dzieje się w liceum – a w nim jak wiadomo – buzuje od hormonów i emocji. Od samego początku możemy przygotować się rozmowę o seksualności w sposób otwarty i przełamujący tabu.

Główny bohater Otis Milburn (Asa Butterfield), syn seksuolożki, wie o seksie i relacjach znacznie więcej niż jego rówieśnicy. Namówiony przez Maeve (Emma Mackey), zostaje „seksualnym terapeutą” we własnej szkole… Oczywiście nieoficjalnie i za pieniądze.

Słodkie, słodkie dorastanie

Chyba nie ma trudniejszego okresu niż dorastanie, wszystko się zmienia i to bardzo szybko. Ciała, poglądy, relacje – cały bezpieczny znany świat zaczyna się wywracać do góry nogami. To czas odkrywania zarówno siebie, budowania swojej tożsamości, jak i relacji z innymi. Bywa niezręcznie i lekko dziwacznie.

Problemy z którymi spotykają się bohaterowie serialu opierają się o codzienne problemy młodzieży. Pierwsza miłość, pierwszy raz, problemy z samoakceptacją i odmiennością – choć może trącić banałem – to pokazane są w sposób lekki i świeży.

Porozmawiajmy o seksie

Nie ma tu epatowania seksem, ale twórczyni Laurie Nunn nie boi się go pokazać. Pokazać go w całej jego okazałości – w różnych odcieniach, któremu towarzyszą przeróżne emocje.

Rozmowa na tematy związane z seksem w nie opiera się o jego cielesny aspekt. Otis w rozmowach ze swoimi „pacjentami” odnosi się raczej do relacji w jakich są, emocji jakich doświadczają. Podobnie jak jego matka próbuje dojść do rozwiązania problemów w sposób psychologiczny, buduje pogłębiony dialog dotyczący seksualności i jej odkrywania.

Scenariusz został napisany z ogromną wrażliwością. Brak tu stygmatyzacji, oceniania. Każdy ma takie samo prawo do odkrywania siebie – niezależnie od tożsamości i orientacji seksualnej.

Wielokrotnie na ekranie można zobaczyć samego siebie. A poprzez pryzmat bohaterów, zobaczyć własne doświadczenia okresu dojrzewania. Bo kto nie był nieszczęśliwie zakochany w liceum? Kto nie czuł, że cały świat jest przeciwko niemu?

Edukacyjny smrodek

Jest go całkiem sporo – co nie przeszkadza wcale w bingowaniu serialu i czerpaniu czystej przyjemności z oglądania. Z każdego odcinka, wyciągnąć można osobną refleksję na temat wartości, które powinniśmy wzmacniać i przekazywać.

To nie moralizatorstwo, ale wyważona kompozycja postaw społecznych bohaterów, sprawia, że wiemy co jest dobre, a co zasługuje na potępienie. Różnorodność doświadczeń przedstawionych w serialu skłania do lepszego zrozumienia zachowań postaci. Współczujemy im kiedy trzeba i czujemy wewnętrzny sprzeciw wobec niesprawiedliwości otaczającego ich świata.

Twórczyni serialu śmiało podejmuje ważne współcześnie kwestie: kobiecej solidarności, sprzeciw wobec przemocy na tle orientacji seksualnej czy istotność świadomej zgody i bezpiecznego seksu. Wszystko przemycone w ładnej, mądrej i przemyślanej oprawie.

Realizacja marzeń

Na serial po prostu miło się patrzy – kadry, gra światłem i kolorami… To estetycznie satysfakcjonujący seans. Utrzymany w estetyce nawiązującej do lat 80, co dodatkowo podkreśla wpadający w ucho soundtrack.

Jednak nawet najlepsza fabuła, nie broni się jeżeli jest kiepsko zagrana. Na szczęście w przypadku „Sex Education” nie musimy się o to martwić.

Serialowi bohaterowie są wielowymiarowi i realni. Z ciekawą historią, tłumaczącą ich zachowania.  Otis, w którego wciela się Asa Butterfield, jego najlepszy przyjaciel Eric (Ncuti Gatwa) i Maeve (Emma Mackey), a także postacie, które poznajemy w mniejszym stopniu, to świetne kreacje aktorskie.

Dodatkowo – wspaniała rola Gillian Anderson, jaki Jean Milburn, matki Otisa, wprowadzająca aspekt relacji rodzic-dziecko w okresie dojrzewania. To ważny wątek, pokazujący że dorastanie, to czas równie trudny dla rodzica, który musi nauczyć się budować coraz bardziej partnerską relację z własną latoroślą.

Jeszcze raz – warto

„Sex Education” to serial, przy którym wiele produkcji młodzieżowych się po prostu chowa. Nie brakuje w nim dobrego humoru, sprawdzonych gagów i chwytliwej fabuły. To wszystko podane w treściwym, estetycznym sosie, lekko feministycznym, wspierającym osoby lgbt+ i edukacyjnym.

Czy można prosić o więcej? Poza kolejnym sezonem, który lada dzień, bo 17 stycznia, będzie dostępny na Netflix.

Małgorzata Zielińska
Małgorzata Zielińska
Z wykształcenia pedagożka i animatorka społeczno-kulturalna. Odkąd zaczęła się wspinać, spędza jeszcze mniej czasu w domu. Lubi mieszkać w Plecaku i podróżować przed siebie, półroku bez Wyrypy to mordęga.

Jeśli coś da się wykonać własnoręcznie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie próbować... W wolnych chwilach rysuje, pije kawę i ogląda seriale.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.