Śmierć, szantaż i milczenie. Skandale ze złotej ery Hollywood

22 minut czytania
495
0
Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
2 stycznia 2020

Złota era Hollywood obfitowała w skandale. Niektóre z nich, chociaż wówczas ekscytowały prasę i widzów, dzisiaj wywołałyby co najwyżej wzruszenie ramion. Nikt raczej by się nie przejął trwającym prawie trzydzieści lat romansem Spencera Tracy z Katharine Hepburn, pozamałżeńskim dzieckiem Ingrid Bergman ani nawet nagłym uczuciem owdowiałej Elizabeth Taylor do męża bliskiej przyjaciółki, Debbie Reynolds.

Można tylko zgadywać, czy proces „Fatty’ego” Arbuckle’a, oskarżonego o gwałt i spowodowanie śmierci Virginii Rappe, przebiegłby dzisiaj w inny sposób – czyli w zgodzie z literą prawa na sali sądowej, a nie na łamach gazet – albo czy aktorski popis Lany Turner przed sądem okazałby się współcześnie wystarczający, by wybronić jej córkę Cheryl Crane z zarzutu o morderstwo.

Poniżej zestawienie skandali złotej ery, z których wiele zostało wyciszonych i zamiecionych pod dywan przez wszechpotężne wytwórnie, a które jeszcze dzisiaj mogłyby wywołać szok i oburzenie.

Tippi Hedren vs. Alfred Hitchcock

Kiedy świat ogarnęła gorączka akcji #metoo, Tippi Hedren powiedziała – to nic nowego. Ona sama bowiem doświadczyła sporo złego ze strony Alfreda Hitchcocka, kiedy odrzuciła jego awanse. Hitchcock był nietykalny. Nie miała z nim najmniejszych szans. Odmowa Hedren spowodowała, że jej życie na planie filmowym „Ptaków” i „Marnie” stało się nie do zniesienia. Była separowana od innych członków obsady, którym zakazywano kontaktów z nią, zmuszana do powtarzania wiele razy niebezpiecznych ujęć, omal nie straciła oka w starciu z agresywnym ptakiem. Za jej plecami Hitchcock rozpuszczał plotki i osobiście się postarał, żeby żaden reżyser nie chciał z Hedren współpracować. Studio umyło ręce, Hitchcock był dla nich cenniejszy niż jakaś tam rozhisteryzowana aktorka. I chociaż wspomniane „Ptaki” i „Marnie” uczyniły z Tippi Hedren gwiazdę, jej kariera na zawsze już stanęła w miejscu.

Niebezpieczne romanse Errola Flynna?

Na ekranie wykreował postać szlachetnego awanturnika o ujmującym uśmiechu, wiecznie pochłoniętego przez pragnienie przygody. Prywatnie natomiast żył tak szybko, jak tylko się dało, korzystając maksymalnie z wszelkich uciech. Przyjaciele uważali go za gawędziarza, czarującego zachwyconych słuchaczy zmyślonymi barwnymi historiami. Część tych opowieści zamieścił również w swojej autobiografii, przez co dzisiaj trudno oddzielić fakty od fikcji.

Pił jak gąbka, palił jak komin, lubował się w opium i miał słabość do młodych kobiet (niezależnie od tego, czy był akurat żonaty, czy nie). W 1942 roku powstało podejrzenie, że wspomniane kobiety mogły być jednak zbyt młode – dwie siedemnastolatki, Peggy Satterlee i Betty Hansen, oskarżyły Flynna o wykorzystanie seksualne. Adwokat aktora nie pozostawił na dziewczynach suchej nitki, a dziewięć kobiet zasiadających w ławie przysięgłych nie odrywało od Flynna zachwyconego spojrzenia. „Wiedziałam od razu, że go uniewinnią, patrzyły, jakby był ich synem czy kimś w tym guście” – skomentowała Satterlee. Miała rację. Podczas procesu Errol Flynn poznał 19-letnią Norę Eddington, która pracowała w barze na terenie sądu. Nora została drugą z jego trzech żon. Aktor zmarł jako schorowany bankrut kilka miesięcy po swoich pięćdziesiątych urodzinach. Towarzyszyła mu wówczas jego ostatnia kochanka, Beverly Aadland, którą poznał, kiedy miała piętnaście lat.

Tak zwana „dieta” Judy Garland

Wszyscy kochali Dorotkę i jej wyprawę na drugą stronę tęczy, do krainy Oz. Judy Garland była taka słodka, niewinna i urocza w tej roli, że widzowie wprost nie mogli się na nią napatrzeć. Dla studia oznaczało to rzecz jasna pieniądze, duże pieniądze. Garland została ikoną i miała nią pozostać, na życzenie MGM zatem znosiła absurdalnie długie godziny pracy, głodziła się i garściami łykała tabletki odchudzające na bazie amfetaminy. Tego samego doświadczał inny nastoletni gwiazdor wytwórni – Mickey Rooney.

Podejście MGM nie było żadną nowością dla Garland, ponieważ jej matka w „trosce” o karierę dziewczynki podawała córce takie koktajle już wówczas, gdy Judy miała niecałe dziesięć lat. Cztery lata później Louis B. Mayer osobiście pilnował, by aktorka żywiła się wyłącznie chudym rosołem, czarną kawą i papierosami, a każdy dodatkowy gram wagi powodował okrutne komentarze (jak „ty tłusta mała świnko z kucykami”). Wieczorem Judy dostawała natomiast uspokajający zestaw barbituranów, by w ogóle móc zasnąć. Z uzależnienia od proszków wszelkiej maści nie wyzwoliła się nigdy, zmarła w wyniku przedawkowania, mając zaledwie 47 lat.

Wstydliwe początki Joan Crawford

Do dzisiaj nie ma stuprocentowej pewności, czy plotki o występie Joan Crawford w filmie „dla dorosłych” to tylko legenda, czy fakt. Dziełko (być może nawet więcej niż jedno – mówiono o soczystych tytułach w stylu „The Casting Couch” albo „The Plumber”) miało rzekomo powstać, kiedy Crawford była jeszcze nikomu nie znaną Lucille Fay LeSueur i zmagała się z kłopotami finansowymi. Najwięcej informacji na ten temat pochodzi od pierwszego męża Crawford, Douglasa Fairbanksa juniora.

Przed ślubem narzeczona wyznała mu, że popełniła kiedyś błąd i nakręciła film, którego nigdy nie chciałaby mu pokazać. Opowiedział o tym autorce biografii Crawford, Charlotte Chandler. Nigdy nie widział taśmy i nie znał szczegółów, ponieważ na każde zadane przez niego pytanie żona reagowała płaczem, za to kilka razy odebrał telefon od szantażysty domagającego się pieniędzy za zachowanie milczenia. Tych szantażystów przewinęło się przez karierę Crawford sporo, jednym z nich miał być jej własny brat. Wówczas już jednak zaprzeczała istnieniu filmu – publicznie, bowiem (ponoć) po cichu studio płaciło, wykupywało istniejące kopie i jak mogło, dbało o reputację swojej gwiazdy. W innych źródłach można trafić na informację, że akcja MGM-u była jednorazowa: Louis B. Mayer zapłacił sto tysięcy dolarów za zniszczenie jedynej istniejącej kopii. Innymi słowy – nikt nie wie niczego pewnego, ale plotka żyje i ma się dobrze.

Aborcje na życzenie studia

Gwiazdy Hollywood miały rozpalać zmysły, przemawiać do wyobraźni, chwytać za serce i służyć za ikony. Nie mogły mieć kataru, pryszczy, wahań wagi, a już z całą pewnością nie powinny zachodzić w ciążę u szczytu kariery. Wymuszanie aborcji na aktorkach, by chronić interesy studia, stało się z czasem powszechną praktyką, traktowaną niemal jak zabieg kosmetyczny.

Dla zachowania pozorów, gwiazdy trafiały do szpitala pod zmyślonym pretekstem – a to wyrostek, a to infekcja ucha, a to anemia. Jean Harlow, Theda Bara, Clara Bow, Tallulah Bankhead, Judy Garland, Lana Turner – lista wydaje się nie mieć końca. Niektóre aktorki, jak Bette Davis czy Ava Gardner, same podejmowały decyzję o przerwaniu ciąży, ponieważ „macierzyństwo może poczekać, a kariera nie”. Dla innych, jak Joan Crawford czy Dorothy Dandridge, była to olbrzymia trauma.

Zdarzały się też buntowniczki – najsłynniejszy chyba jest przypadek Loretty Young, która jako żarliwa katoliczka nie zamierzała się godzić na aborcję. Jej ciążę (sprawcą był żonaty Clark Gable, co tylko wzmacniało atmosferę skandalu) ukrywano przed prasą, Young wyjechała nawet na kilka miesięcy, rzekomo dla rekonwalescencji po wyczerpującej chorobie. Córkę oddała do adopcji i sama ją adoptowała kilka miesięcy później.

Czarne pudło we wspomnieniach Shirley Temple

W złotej erze Hollywood nie było słynniejszej i bardziej uwielbianej dziecięcej gwiazdy, aniżeli Shirley Temple. Niestety, mało kto zdawał sobie sprawę, że te loczki, uśmiechy i taneczne kroki to tylko fasada, a za kulisami Temple żyła pod ciągłą presją i doświadczając psychicznej przemocy. Już jako trzylatka była zmuszana do wielogodzinnej pracy przed kamerą. Kiedy któreś ze zmęczonych dziecięcych aktorów zaczynało marudzić, zamykano je w „czarnym pudle” – dźwiękoszczelnej budce, gdzie dzieci siedziały w ciemności na lodowym bloku, by nauczyć się „dobrych manier”. Temple stanęła przed kamerą dzień po operacji ucha, tańczyła też z boleśnie poranioną stopą. Jakby tego wszystkiego było mało – przez całą karierę mała aktorka zmagała się z pedofilskimi awansami ze strony zarówno widzów, jak i producentów.

Tragiczne kulisy „Aniołów piekieł”

Trzy lata pracy, cztery miliony dolarów, pięćdziesiąt samolotów i siedemdziesięciu pięciu pilotów – rozmach Howarda Hughesa przy kręceniu „Aniołów piekieł” nie znał granic. Z czasem zafascynowany pilotażem Hughes miał zdobyć reputację zdolnego awiatora, ale w chwili rozpoczęcia zdjęć w 1927 roku dopiero zdobył licencję. Nie przeszkodziło mu to wsiąść do wojskowego samolotu, chociaż doświadczeni koledzy stanowczo odradzali – w rezultacie rozbił się i ledwie uszedł z życiem.

Trzech innych pilotów na planie nie miało jednak podobnego szczęścia. Hughes decydował się na kręcenie scen, które doradcy z branży uważali za zbyt niebezpieczne. Budżet rósł jak szalony z każdym miesiącem, a premiera stale się opóźniała. Mimo wszystko Hughesowi udało się zrealizować swoje marzenie, chociaż inwestycje nigdy się w pełni nie zwróciły. Stanley Kubrick wymieniał „Anioły piekieł” jako jeden z dziesięciu filmów, które zainspirowały go jako twórcę.

Film okazał się wielkim początkiem kariery dla Jean Harlow, a jednocześnie smutnym końcem zawodowych sukcesów Grety Nilssen. Obsadzona w głównej roli Greta radziła sobie w epoce kina niemego, jednak kiedy Hughes zdecydował się uczynić z „Aniołów…” film dźwiękowy, jej wyraźny skandynawski akcent okazał się wadą nie do przeskoczenia.

Skandale Charliego Chaplina

Tak zrósł się ze swoim wizerunkiem włóczęgi w meloniku i za dużych butach, że na pierwszy rzut oka trudno było go rozpoznać bez charakteryzacji. Prywatnie Chaplin był przystojnym, charyzmatycznym mężczyzną, który bardzo podobał się kobietom – sam też miał do nich słabość, szczególnie tych bardzo młodych. Dzisiaj jest legendą kina, ale wiele razy w ciągu swojego zawodowego życia ryzykował zniszczenie sobie kariery kolejnym skandalem.

Publicznie chwalił się miłosnymi podbojami i twierdził, że spał z dwoma tysiącami kobiet. Miał cztery żony i najstarsza z nich w chwili ślubu miała 20 lat. Z osiemnastoletnią Ooną O’Neill związał się, gdy dobiegał już do sześćdziesiątki – małżeństwo okazało się zresztą trwałe, doczekali się wspólnie ośmiorga dzieci. Żeby poprowadzić do ołtarza żonę numer dwa, Litę Grey, wywiózł ją do Meksyku. Chciał uniknąć konfliktów z kalifornijskim prawem za uwiedzenie szesnastolatki.

Jego rozwód z Litą dwa lata później przerodził się w prawdziwy medialny cyrk, a Lita nie szczędziła oskarżeń pod adresem Chaplina – większość z nich odwołała zresztą wiele lat później w swojej autobiografii.

Był perfekcjonistą i podobno prawdziwym tyranem na planie – podczas kręcenia „Świateł wielkiego miasta” aktorka Virginia Cherrill musiała powtarzać jedno ujęcie 342 razy na przestrzeni dwóch tygodni. Jednak sobie poprzeczkę stawiał równie wysoko. Często sam komponował muzykę do swoich filmów i w większości osobiście je montował.

Znalazł się na czarnej liście FBI za rzekomo prokomunistyczne sympatie, przez co odmówiono mu możliwości powrotu do Stanów po tym, jak wyjechał promować film na terenie Wielkiej Brytanii. Amerykańska prasa nie zostawiła na nim wówczas suchej nitki. Nawet kiedy zakaz został cofnięty, Chaplin wolał pozostać w Szwajcarii.

Ślub Jerry’ego Lee Lewisa

W wywiadzie udzielonym „Guardianowi” w 2015 roku legendarny muzyk Jerry Lee Lewis wydaje się szczery i otwarty. Mówi o swojej wierze, dialogach z Bogiem, dzikich wybrykach na scenie i poza nią, o uczuciu do siódmej żony, Judith, którą nazywa tą właściwą miłością życia (poślubił ją w 2012 roku). Jednak pytania o poprzednie relacje traktuje z rezerwą. Można jednak odnieść wrażenie, że wciąż nie pojmuje, dlaczego jego związek z żoną numer trzy, Myrą Gale Brown, wywołał aż tyle kontrowersji. Plotki w kuluarach, odwołana trasa koncertowa – i po co tyle hałasu? Cóż, nie chodziło o to, że na Lewisie ciążyło wówczas podejrzenie bigamii ani że małżonka była jego kuzynką. Rzecz w tym, że Myra w chwili ślubu liczyła sobie zaledwie 13 lat.

Lewis uważał się za niesłusznie skrzywdzonego. Przynajmniej ją poślubił, prawda? Nie to co Elvis Presley, który ukrywał przed światem Priscillę przez osiem lat i wcale się nie palił do zalegalizowania związku.

Myra wniosła o rozwód w 1970 roku, twierdząc, że przez cały okres małżeństwa doświadczała wszelkiej możliwej przemocy – fizycznej i psychicznej. Drugim z jej trzech mężów był detektyw, którego zatrudniła do śledzenia Lewisa. A żeby dodatkowo jeszcze przyprawić całą tę kontrowersyjną historię – Judith, wspomniana już wyżej siódma żona i miłość życia, była wcześniej związana z bratem Myry, Rustym Brownem. Można rzec, że wszystko zostało w rodzinie.

Tajemnicza śmierć Williama Desmonda Taylora

Nierozwiązana sprawa morderstwa reżysera Williama Desmonda Taylora to prawdopodobnie największy skandal kryminalny Hollywood w latach dwudziestych. Taylor spędził wieczór w towarzystwie bliskiej przyjaciółki, aktorki Mabel Normand. Normand wyszła około dwudziestej, posłała jeszcze gospodarzowi całusy, wsiadając do samochodu. Niedługo później sąsiedzi zaniepokoili się, słysząc głośny huk – początkowo zakładali jednak, że strzeliła rura wydechowa. Kilku obserwatorów widziało postać w długim płaszczu w pobliżu domu Taylora. Tajemnicza osoba, wedle słów sąsiadki, miała dziwny sposób poruszania się i być może nawet była kobietą. Zwłoki reżysera znalazł rano jego pokojowy. I tu zaczęło się całe zamieszanie.

Po pierwsze, na miejscu objawił się mężczyzna, który rzekomo miał być lekarzem i twierdził, że śmierć Taylora nastąpiła z przyczyn naturalnych. Po drugie, zanim w ogóle wezwano policję, przyjechali przedstawiciele studia Paramount, którzy usunęli z domu prywatne papiery Taylora i zapas alkoholu, a nawet poinstruowali pokojowego, by zmył ślady krwi. Sporo cennych śladów uległo zatem zniszczeniu. W żadnym razie jednak nie brakowało podejrzanych. Dwudziestoletnia aspirująca aktorka Mary Miles Minter z obsesją na punkcie Taylora, zarzucająca go gradem listów. Jej nadopiekuńcza matka, Charlotte Shelby. Brat reżysera, Denis Deane-Tanner. Niezrównoważony psychicznie były wojskowy Edward Sands, którego Taylor zatrudniał jako asystenta. I wreszcie Margaret Gibson, która rzekomo miała wiele dekad później, na łożu śmierci, przyznać się rodzinie do popełnienia zbrodni. Taylor miał też wrogów z powodu swojej działalności na rzecz „oczyszczenia Hollywood z narkotyków”.

Zabójstwo Taylora zbiegło się w czasie z innymi skandalami w branży: procesem oskarżonego o gwałt Roscoe Arbuckle’a, samobójstwem aktorki Olive Thomas czy licznymi przypadkami śmiertelnego przedawkowania narkotyków. W efekcie umowy zawierane przez wytwórnie z aktorami zaczęły coraz częściej uwzględniać tak zwane „klauzule moralności”, co było pierwszą i bardzo wczesną zapowiedzią nadchodzącej w Fabryce Snów swoistej rewolucji obyczajowej.

Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
Pisze, bo musi. Bez tego udusiłaby się z nadmiaru emocji. Taki ma zatem sposób na życie, spędzone głównie na filmowo, chociaż krytykiem filmowym się akurat nie czuje. Profiler z zamiłowania, zafascynowana historią zbrodni i kryminologią. Ubolewa, że los nie pozwolił jej wstąpić do FBI. Samozwańcza specjalistka od serialu "Z Archiwum X".
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]