We wtorek trzynastego do trzech razy sztuka, czyli o symbolice liczb

17 minut czytania
232
0
Magdalena Celuch
Magdalena Celuch
30 stycznia 2020

Liczby pomagają nam uporządkować rzeczywistość – i to nie tylko dlatego, że służą do liczenia. Wiele z nich jest uważanych za symbole, czasem zaskakująco uniwersalne i powtarzające się pomiędzy kulturami, czasem tak powszednie i oczywiste, że nawet nie zastanawiamy się, skąd wzięły się ich specyficzne znaczenia. A zatem, dlaczego do trzech razy sztuka i no i o co chodzi z tą trzynastką?

Do trzech razy sztuka

W polskiej kulturze ludowej najczęściej spotykana jest właśnie liczba trzy. Badacze jej szczególne znaczenie wywodzą z faktu, że jest to suma jedynki symbolizującej jedność, kompletność, nieparzystość oraz dwójki, związanej z opozycją i parzystością. Liczba trzy zawiera w sobie zatem sprzeczność, stąd jej znaczenie jako symbolu-zasady, która obejmuje wszystko. Służy takżde do podstawowego podziału rzeczywistości na przeszłość, przyszłość, teraźniejszość oraz niebo, ziemię i podziemie.

Trójka była obecna w licznych zwyczajach związanych z rodzinnymi ceremoniami jak ślub i pogrzeb (na przykład trzykrotne uderzanie w próg domu podczas wynoszenia trumny z domu – jako forma pożegnania zmarłego), a przede wszystkim w medycynie ludowej. Leczenie wspomagało trzykrotne powtarzanie czynności, gestów, słów, wykorzystywanie przedmiotów w grupach po trzy sztuki, a także powtarzanie rytuału przez trzy kolejne jednostki czasu – dni, miesiące, a nawet lata.

Wydaje się, że współczesnym elementem powiązanym z tymi obrzędami jest popularne powiedzenie – „do trzech razy sztuka”. Może ono wskazywać na magiczną, decydującą moc trzeciego powtórzenia.

Trzykrotne powtarzanie rytuału miało w kulturze ludowej zapewnić jego skuteczność

Liczenie magiczne

W wielu tradycjach słowiańskich kluczowe było znaczenie parzystości i nieparzystości. We wszelakich wróżbach związanych z zamążpójściem, liczby parzyste to znak rychłego ślubu. Natomiast nieparzystość związana jest z otwarciem na zmianę, metamorfozę, wyzdrowienie – a zatem w rytuałach przejścia czy w medycynie ludowej spotykamy przede wszystkim liczby nieparzyste.

Wartość rytualną i magiczną miały jednak nie tylko same liczby, ale także operacje liczbowe – dla przykładu, w tradycyjnych społecznościach Mazowszczyzny wierzono, że lekiem na pryszcze jest ich policzenie. Podobnie mierzenie miało magiczne znaczenie – w zależności od okoliczności mierzenie dziecka, a także zwierząt, mogło wspierać wyzdrowienie lub być negatywnym znakiem. Do tej pory w Rosji Północnej wyrażenie „zdjąć miarkę” związane jest z rodzajem uroku, który może doprowadzić do śmierci danej osoby, a opiera się właśnie na jej zmierzeniu.

Siódma strefa

Inną liczbą, której w wielu kulturach świata, przypisuje się szczególne znaczenie, jest siódemka, uważana za wyjątkową zarówno w kulturach Bliskiego Wschodu jak i w chrześcijaństwie. Wszystko dzięki skojarzeniu z 7 ciałami niebieskimi, które można dostrzec na niebie gołym okiem. Wyobrażenie przejścia przez te siedem „stref” dało początek koncepcji siedmiu stopni wtajemniczenia, która była potem twórczo rozwijania w poszczególnych kulturach.

Stąd też frazeologizm „być w siódmym niebie”. Siódma strefa to właśnie nadziemska kraina szczęśliwości, stojąca w opozycji do piekła, siedziba Boga. W kulturze ludowej oraz współczesnych baśniach, możemy odnieść to do popularnego wyrażenia „za siedmioma górami, za siedmioma lasami…”. Liczba siedem także i tu wskazuje na przekroczenie pewnej granicy – za siedmioma górami mogą dziać się rzeczy magiczne, których nie doświadczamy w naszej rzeczywistości.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami  – siódemka jest tu nieprzypadkowa

Wyjątkowość siódemki wynika także z tego, że stanowi połączenie uznawanych za „boską” liczby trzy (motyw boskiej triady czy trzech światów) oraz „ziemskiej” liczby cztery (związanej z liczbą stron świata). To czyni ją liczbą religijnie pełną, świętą – symbolem komplementarności. Ta „świętość” siódemki i jej skojarzenie z pomyślnością przetrwało to dziś w powszechnym przekonaniu, że jest to liczba szczęśliwa. Na marginesie warto wspomnieć, że podobnie tłumaczona jest moc liczby 12 – czyli iloczynu 3 i 4 – stąd 12 to liczba „idealnej jedności”.

Siódemka jest też szczególnie powiązana z czasem, co widać już w biblijnym opisie stworzenia. Ma to swoje odbicie także w kulturze ludowej – postrzyżyny chłopców odbywają się, gdy kończą oni siedem lat, a stłuczenie lustra przynosi właśnie siedem lat nieszczęścia. Bywa ona również łączona ze sferą demoniczną – jak w przekonaniu, że siódma córka zostaje zmorą. Na takie demoniczne konotacje wskazują także związane z siódemką wyrażenia – mówimy o „siedmiu nieszczęściach” czy też „siedmiu boleściach”.

Co z tą trzynastką?

Jeśli mowa o znakach-symbolach, nie sposób nie wspomnieć o „pechowej” 13. Trudno z całą pewnością podać przyczynę lęku przed trzynastką. Jedna z popularnych teorii wiąże pech z poprzedzającą ją „idealną jednością” – liczbą 12. 13 zawiera zbędny, „nadprogramowy” element. Potwierdza to motyw „trzynastego gościa” – w religii chrześcijańskiej Judasz Iskariota przybywa na Ostatnią Wieczerzę jako trzynasty, a w mitologii nordyckiej zdradziecki i podstępny bóg Loki pojawia się jako trzynasty gość na przyjęciu w Valhalli, zaburzając idealną harmonię dwunastu gości. Jednak nie dla wszystkich 13 oznacza kłopoty – w wielu kulturach Azji tę funkcję pełni 4 (ze względu na fonetyczne podobieństwo do wyrazu „śmierć” w języku chińskim), a w starożytnym Egipcie był to numer szczęśliwy – podobnie zresztą jak w tradycyjnej kulturze włoskiej, gdzie pechowym numerem jest liczba 17. Podobno chodzi tu o jej rzymski zapis: XVII, który, po przestawieniu liter (VIXI), tłumaczy się po łacinie jako „żyłem”, sugerując śmierć. Dla Włochów zatem to piątek siedemnastego, a nie trzynastego, jest dniem pechowym (przynajmniej tradycyjnie – obecnie, dzięki globalnemu zasięgowi przede wszystkim kultury amerykańskiej, przejęto już także obawę przed ta drugą datą).

Włosi nie są zresztą jedyni, których „pechowa data” różni się od tej nam najlepiej znanej. W krajach hiszpańskojęzycznych, rolę piątku przejmuje wtorek – nawet tytuł amerykańskiego horroru „Piątek Trzynastego” z lat 80’ został na hiszpański przetłumaczony jako „Wtorek trzynastego” („Martes 13”). Tłumaczy się to powiązaniem z Marsem, od którego wywodzi się słowo martes. Mars to rzymski bóg wojny, a wojna – to śmierć. Podobnie uważają Grecy, którzy także obawiają się wtorku trzynastego – wśród powodów wymienia się między innymi astrologiczne powiązanie tego dnia z bogiem wojny Aresem, a także upadek Konstantynopola – po raz pierwszy, w trakcie IV krucjaty we wtorek 13.04.1204, i ponownie, we wtorek, 29.05.1453 (cyfry tej daty także sumują się do 13), na rzecz Imperium Otomańskiego.

Wtorek uznawany jest za pechowy ze względu na powiązanie z bogiem wojny, Marsem

Trzynastego, w piątek

Wiemy już, czemu pechowy może być wtorek. Zatem, na koniec, ostatnia zagadka: dlaczego piątek? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Popularna teoria wiąże ten zabobon z kolejnym wydarzeniem historycznym – piątek, 13 października 1307 r. jest datą aresztowania setek templariuszy, w tym wielkiego mistrza zakonu, Jacquesa de Moley przez Filipa IV z Francji. W efekcie tego wydarzenia wielu z nich, w tym de Moley, zostało skazanych i spalonych na stosie, a zakon został kilka lat później oficjalnie zawieszony przez papieża Klemensa V. Inna interpretacja wskazuje na związek angielskiego friday z nordycką boginią Freją, patronką między innymi piękna, magii, seksu, płodności, wojny i śmierci. Piątek uważany był za pechowy dzień na ślub, a w późniejszym czasie kościół chrześcijański przedstawiał Freję, ze względu na jej erotyczne atrybuty, w wyjątkowo demonicznym świetle – tym samym psując reputację piątkom.

Piątek, 13 października 1307 r. jest datą aresztowania setek templariuszy, w tym wielkiego mistrza zakonu, Jacquesa de Moley

Podsumowując ten krótki przegląd, można powiedzieć, że liczby, czy nawet daty, niosą w społecznej świadomości wiele znaczeń, z których większości, jako przeciętni użytkownicy symbolu, nie potrafimy wyjaśnić. Pochodzenie niektórych z nich udało się naukowcom wyjaśnić, inne pewnie na zawsze pozostaną tajemnicą. Ich znaczenie przetrwało jednak w przesądach i frazeologizmach, które pewnie szybko nas nie opuszczą… nawet jeśli właściwie nie wiemy, w co wierzymy.

Magdalena Celuch
Magdalena Celuch
Psycholożka ze specjalizacją społeczną i sportową, z zaangażowaniem promuje wiedzę psychologiczną. Literatka, najszczęśliwsza, gdy ma coś do napisania. Poza tym nadopiekuńcza mama kota Dunadana i joginka.

W wolnym czasie podróżuje. Najchętniej zimą, jeszcze chętniej na zawody w skokach narciarskich. Z upodobaniem spędza weekendy godzinami marznąc na skoczni. Każdej zimy gdzie indziej.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]