Zima ekstremalna, czyli kilka słów o skijoringu

12 minut czytania
298
0
Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
6 stycznia 2020

Zbliżają się zimowe wyjazdy. Narty, snowboard, a może biegówki? Każdy lubi co innego. Miłośników zimowych sportów dostarczających wyższych dawek adrenaliny może zainteresować jednak coś nowego. Skijoring!

Skijoring to tak naprawdę nazwa grupy sportów, które wywodzą się z tradycji skandynawskiej i opierają się na ciągnięciu narciarza przez pojazd lub zwierzę. Nazwa wywodzi się od norweskiego słowa skikjøring, czyli po prostu „jazda na nartach”.

Początki tej dyscypliny sięgają potrzeby ludzi do wykorzystywania siły pociągowej zwierząt, która na terenach Syberii, czy Skandynawii wspomagała transport towarów na śniegu. O skiringu, jako o sporcie, można zacząć mówić mniej więcej od drugiej połowy XIX wieku. Od roku 1907 szwajcarscy górale organizowali regularne zawody, a w 1928 roku skijoring był dyscypliną pokazową na II Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w St. Moritz.

Obecnie skijoring ma szansę stać się jednym z popularniejszych sportów konnych na terenie Ameryki Północnej i powoli zdobywa także inne kraje. W Polsce tego ciekawego sportu spróbować można na Podhalu, gdzie urządzane są nawet zawody w skiringu (koń i narciarz) i innej jego odmianie, czyli ski-skiringu (koń, jeździec i narciarz).

W pierwszym przypadku narciarz holowany jest za pomocą rączki do jazdy na nartach wodnych za galopującym koniem. Para musi pokonywać specjalnie przygotowaną trasę z przeszkodami. Trasy te czasami wymagają skoków lub zawodnicy muszą złapać w trakcie przejazdu rozmieszczone wzdłuż trasy  pierścienie.

Najsłynniejsze zawody w naszym kraju to Kumoterskie Gońby, gdzie główną atrakcją są wyścigi małych sań, ale zawodnicy startują także w dwóch opisanych wyżej dyscyplinach. Sporty te są bardzo widowiskowe, a i w naszym kraju zdarzają się uczestnicy i konie w kolorowych, przyciągających wzrok strojach.

Prędkość, śnieg rozbryzgujący się pod kopytami zwierząt i duża dawka adrenaliny przyciągają kolejne osoby, które chcą spróbować tego, co wygląda na doskonałą zabawę. Nie jest to jednak sport dla wszystkich i nie jest tak prosty na jaki może wyglądać. Zdecydowanie może być niebezpieczny.

Aby zacząć przygodę z tym sportem, potrzebny jest przede wszystkim spokojny i zrównoważony psychicznie koń, który już jest lub według wszelkich przewidywań będzie w stanie nauczyć się ciągnąć narciarza. Drugim elementem jest opanowanie przez narciarza sztuki powożenia i równoczesnego utrzymywania równowagi na nartach. Teoretycznie prościej jest, jeśli na koniu znajduje się dodatkowa osoba odpowiedzialna za kierowanie ruchem zwierzęcia. Do wszystkich składowych musimy dodać zaawansowaną umiejętność jazdy na nartach.

Pod względem sprzętu narciarz potrzebuje kasku, nart zjazdowych, butów narciarskich i odzieży wiatroszczelnej. Ważne są szczególnie dobre rękawiczki, które chronią ręce nie tylko przed mrozem, ale i trzymaną w nich linką. Osoba znajdująca się na koniu również powinna nosić kask i ciepłą odzież jeździecką. Koniowi oprócz zwykłego sprzętu przydadzą się dodatkowo ochraniacze na nogi. Ważne  są także systemy mocujące i liny łączące konia i narciarza. Przed każdym treningiem i zawodami ważne jest sprawdzenie jakości podłoża oraz prawidłowego zamocowania całego sprzętu.

Wielu narciarzom i jeźdźcom zbudowanie zespołu wysokiej jakości zajmuje lata. W Stanach Zjednoczonych istnieją fora służące kontaktowi i doborowi odpowiedniej drużyny.

Sport ten, jak zostało wspomniane na początku, można uprawiać także w innej formie, a mianowicie z psami. Do tego celu głównie przygotowywane są psy ras północnych, ale rywalizują w nim także inne rasy, jak golden retrievery czy mieszańce. Najlepiej sprawdzają się psy o lekko atletycznej budowie, ras średnich i dużych.

Główna różnica polega na tym, że w wyścigach z psami narciarz używa nart biegowych. W wersji psiej uprzęże psa i człowieka połączone są specjalną liną. Nie ma wodzy ani żadnego sprzętu służącego poganianiu zwierząt. Pies, tak jak koń, biegnie przez śnieg, ciągnąc człowieka za sobą. A wynik zależy wyłącznie od entuzjazmu czworonoga.

Nadchodząca zima, według wielu przewidywań ma być śnieżna i mroźna. Może czas wykorzystać te nadchodzące białe miesiące do nauki czegoś nowego?

Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
Absolwentka Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Wielbicielka psów ras myśliwskich (i nie tylko), pasjonatka jeździectwa i kreatywna, aktywna mama.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.