Co się dzieje z postanowieniami noworocznymi po miesiącu?

7 minut czytania
99
0
Olga Vitoš
Olga Vitoš
11 lutego 2020

Nie na darmo się mówi, że jak chcesz coś zmienić, to zrób to teraz, a nie czekaj na nowy rok. Zmiana daty jest wyjątkowo niepraktyczna w kwestii zmian złych nawyków i odnoszenia sukcesów. W dodatku po miesiącu po większości postanowień noworocznych jedyny ślad, jaki zostaje, to smutek w nas samych. Dlaczego tak się dzieje?

W naszej szerokości geograficznej początek nowego roku wypada zimą. W dodatku od dłuższego czasu nawet tej prawdziwej zimy nie mamy. Zamiast niej mamy za oknem coś szaro-buro-ponurego. A widząc coś takiego, nawet wstawać się rano nie chce. Nic więc dziwnego w tym, że ten czas nie służy zmianom, większej aktywności fizycznej, zwiększeniu efektywności swojej pracy, czy jakimkolwiek innym postanowieniom noworocznym.

Żeby jeszcze dolać oliwy do ognia, warto dodać, że styczeń jest długi, noc trwa długo i nie na darmo Blue Monday jest właśnie w tym miesiącu. To ponoć najbardziej depresyjny poniedziałek w roku. Nie dość, że poniedziałek, to jeszcze w styczniowej ponurej burości. Do wiosny nadal daleko, a po Bożym Narodzeniu i nowym roku pozostał tylko stos niespełnionych postanowień…

Luty jest o wiele lepszy, bo zazwyczaj zaczynamy już powoli wypatrywać wiosny, a dnie stają się coraz dłuższe. Jednak co nam z tego przyjdzie, skoro postanowienia noworoczne poszły w las gdzieś między drugim, a trzecim tygodniem stycznia?

Dlaczego robimy postanowienia noworoczne?

Właściwie od tego pytania powinniśmy zacząć. Po co nam tak naprawdę postanowienia noworoczne? Dlaczego sylwester i nowy rok są dla nas aż taką ważną datą? Właściwie w Polsce Sylwestra zaczęto obchodzić gdzieś koło połowy XIX wieku i to raczej w bogatszych domach. Z Nowym Rokiem były również związane pewne przesądy, a dziewczyny zajmowały się w tym czasie na przykład wróżbami (która pierwsza wyjdzie za mąż i temu podobne). Dzisiejsza kultura szeroko rozpowszechniła ideę szampańskiej zabawy sylwestrowej, konieczności olśniewającego wyglądu i wchodzenia w nowy rok z szeregiem postanowień noworocznych. W końcu zmienia się data w kalendarzu. Zmienia się liczba lat w dowodzie. A postanowienie noworoczne brzmi tak szumnie.

Co zrobić, aby postanowienia noworoczne nie były tylko pobożnymi życzeniami?

Przede wszystkim najlepiej jest nie robić postanowień noworocznych. Najlepiej jest robić postanowienia wiosenne. Wtedy jest większa szansa, że ich dotrzymamy. Zima i fatalna pogoda nie sprzyja zmianom, a wiosna jak najbardziej. Wtedy jakoś wszyscy mają więcej energii, ochoty do działania i nawet zachowanie diety przychodzi łatwiej.

To w zasadzie jest moja najważniejsza rada. Po prostu nie róbcie postanowień noworocznych, a gwarantuję Wam, że po miesiącu będziecie się lepiej czuli, niż ci, co postanowili schudnąć, a w lutym zobaczyli na wadze +2 kg.

Olga Vitoš
Olga Vitoš
Doula, prezeska Fundacji Kocham Zapinam i autorka bloga Turkusowa Kropka. Od kilku lat związana z pisaniem i malowaniem. Walczy o przestrzeganie praw kobiet przy porodach w swoim małym regionie. Współtworzy ogólnopolską akcję #MaluchyNaBrzuchy.

W wolnych chwilach ilustruje książki dla dzieci. Kocha góry i najchętniej zamieszkałaby w małej chatce w jakiejś urokliwej górskiej dolinie i każdego ranka piła kawę podziwiając górski krajobraz. Nie potrafi żyć bez książek, kawy i swojej rodziny, chociaż przyznaje, że doba jest zdecydowanie za krótka, aby robić wszystko co się lubi.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]