Czy naprawdę istnieje kryzys wieku średniego?

12 minut czytania
653
0
Agnieszka Wesołowska
Agnieszka Wesołowska
15 lutego 2020
Reklamy

Inaczej go przeżywają mężczyźni, a inaczej kobiety. Jest zależny od pozycji społecznej i zawodowej osoby, która go przechodzi. Sportowe auto i długonoga panna u boku – oto stereotypowy obraz mężczyzny w kryzysie. A jakie są kryzysy pielęgniarki, kierowcy autobusu albo rolnika? I czy w ogóle są?

Stateczna żona i matka, ostoja normalności, kobieta, na której opiera się cała rodzina. Gdy taka osoba wypuszcza kolejne dzieci z gniazda i konfrontuje się z nowymi pragnieniami, czy właśnie wtedy może odczuć kryzys wieku średniego? Świat się zmienia i obraz człowieka w kryzysie również. Kiedyś – podobno – chodziło o to, by zmienić żonę na młodszą, a samochód na bardziej sportowy, a dziś? Co robić w kryzysie dziś? A może kryzysu wieku średniego wcale nie ma?

Dwie ćwierci do śmierci

Elliott Jaques z Kanady miał 48 lat, gdy użył określenia „kryzys wieku średniego”. Był rok 1965. Mężczyźni utrzymywali rodziny, kobiety zajmowały się dziećmi, gdzieś daleko trwały wojny. Przez kanadyjską granicę przedzierali się amerykańscy chłopcy, którzy nie chcieli umierać w Wietnamie. Świat konfrontował się z kryzysem konserwatywnego stylu życia i buntem młodych. W uproszczeniu: seks, miłość, rock’n’roll i czasami trochę narkotyków. Na głębszym poziomie – sens życia, sens istnienia.

Psychoterapeuta i człowiek nauki, Elliot Jaques, doszedł do wniosku, że w wieku trzydziestu pięciu lat człowiek osiąga szczyt życia i widzi przed sobą ścieżkę, która musi skończyć się śmiercią. Uznał, że jest to początek kryzysu życiowego, silniejszego niż wszelkie dotychczasowe. Do swoich wniosków doszedł badając kariery artystów, którzy – wg jego analiz – właśnie około 35-ego roku życia wprowadzali znaczące zmiany w swojej twórczości. Stwierdził, że wielu mężczyzn i kobiet w wieku średnim podejmuje kompulsywne próby pozostania młodymi. Jak nigdy wcześniej dbają o swoje zdrowie i wygląd, udowodniają sobie siłę i młodość, prowadząc rozbudzone na nowo życie seksualne. Twierdził, że tak zaczynają wyścig ze śmiercią.

Tak w kulturze masowe pojawił się stereotyp osoby przeżywającej kryzys wieku średniego: mężczyzna z klasy średniej, z nowym, sportowym samochodem i o 20 lat młodszą partnerką.

Gdy nie dla wszystkich stało się osiągalne kupienie czerwonego kabrioletu, zmiana partnera życiowego lub porzucenie pracy, kryzys wieku średniego przestał być spektakularny. Mówi się, że dziś 40-latkowie inwestują w sport wyczynowy, że zamiast hodować brzuch na kanapie przed telewizorem, kupują markowe dresy i ruszają bić rekordy w terenie. A jeśli zdrowie na to nie pozwala? Czyżby kryzys dotyczył tylko mężczyzn i to dobrze sytuowanych, zdrowych i atrakcyjnych wizualnie?

Ponad 50 lat po tym, gdy artykuł Jaquesa o kryzysie wieku średniego, uznano za rewolucyjny, następne pokolenie naukowców stwierdza, że żadnego kryzysu wieku średniego nie ma i nigdy nie było.

Kryzys naukowo nieudowodniony

Nigdy nie znaleźliśmy dowodów na coś takiego jak kryzys wieku średniego – mówi stanowczo profesor Susan Krauss Whitbourne z Uniwersytetu w Massachusett.

Owszem, można zaobserwować sytuacje, które dotyczą niektórych ludzi, a które utożsamia się z kryzysem wieku średniego. Zmiana w życiu – praca, rozwód, przeprowadzka, rewolucja w priorytetach – o tym łatwiej powiedzieć „ach, to tylko kryzys wieku średniego” niż zastanowić się czy to np. nie jest depresja lub kwestionowanie dotychczasowej drogi. Pozostaje też pytanie, czy ów moment przełomu w wieku średnim, był na pewno jedynym takim życiowym wstrząsem?

W obserwacji naukowców „kryzysy” często dotyczą osób, które doświadczały podobnych przemian mając trzydziestkę, czterdziestkę, pięćdziesiątkę i dalej. Czy jest jakiś powód, by uważać, że kryzysy wieku średniego są bardziej znaczące niż te, które przeżywało się wcześniej czy później?

– Zastanawiam się, co zrobię ze swoim życiem. Nie spodziewałam się, że obrzydzi mnie pracowanie dla samej kasy. Praca stała, co miesiąc pieniądze w terminie, nie martwię się, jestem wiarygodna, ale gdyby tak to wszystko pieprznąć i wyjechać daleko, z biletem w jedną stronę… – mówi Dominika.

Kaśka opowiada, że łatwiej jej żyć, gdy może się uczyć, tak solidnie, nowych, ważnych rzeczy. Nauka jest siłą napędową, bo bez niej pozostają myśli samobójcze, jako wyznacznik jedynego kierunku zmiany. Samo szkolnictwo wspomina jako koszmar, ale możliwość dowiadywania się i rozwijania – to, to już okazało się siłą sprawczą.

Alicja mówi o buncie, który na stałe towarzyszy w jej życiu. Jako nastolatka ścinała eksperymentalnie włosy i chciała robić sobie tatuaże na twarzy. Mówi, że wyglądem chciała udowodnić, jak powierzchownie ludzie oceniają innych, a przy okazji dodać sobie odwagi. Ten stereotypowy, młodzieńczy, bunt, pokazał jej prawdę o jej relacjach z najbliższymi: o tym, że nie może na nich polegać w sprawach takich jak depresja, problemy, podejście do świata.

Wtóruje jej Katarzyna, która mówi, że w pewnym momencie zbuntowała się przeciwko wszelkim pozorom. Włosy, przez całe życie barwione na nietypowe kolory, pofarbowała na konserwatywny brąz. Mówi, że zainspirowała ją koleżanka, komentująca z podziwem „ty to zawsze tak niebanalnie wyglądasz”: Wyglądam? To nie będę wyglądać. Jestem człowiekiem, a nie bilboardem.

Dominika, Kaśka i Alicja mają po 20 lat. Katarzyna tyle, ile Elliot Jaques w momencie opisania kryzysu wieku średniego, 46. Katarzyna słucha tego, co mówią młodsze koleżanki i kiwa głową: tak, zna to wszystko, podziela. Czuje to wszystko tu i teraz.

Kapitał zakładowy

Z wiekiem zwiększa się wiedza o świecie, a co za tym idzie, umiejętność radzenia sobie w życiu. Dla 20-latki wyrazem buntu mogą być włosy pomalowane na zielono. Dla 40-latki – utrzymywane w kolorze naturalnym, a nawet siwiejące. W jednym i drugim wypadku chodzi o odkrycie bycia sobą, wbrew oczekiwaniom społecznym i narzucanym przez innych scenariuszom. Dla jednych sportowy samochód, którego nigdy nie mieli, a chcieli – dla innych nowa fryzura. Dla wszystkich pytanie: kim jestem i czego chcę.

Kilkunastoosobowa grupa 40– i 50-latków, zapytana o to, co powiedzieliby sobie samym sprzed 20–30 lat, odpowiadała w tonie życzliwym. Mówili o sobie młodszych z sympatią: żeby się nie martwić na zapas, nie napinać, żeby nie żyć w pośpiechu. Jedna ze starszych kobiet powiedziała „nie sprzątaj tyle”, inna, młodsza, „ucz się angielskiego”. Większość z pytanych motywowała siebie, mówiła „nie poddawaj się, nie przejmuj się innymi”. Jeden z mężczyzn powiedział „myśl sercem, a nie ch***”. „Będzie dobrze” pocieszyła sama siebie 53-latka i zastanowiła się, czy jej młodsza wersja posłuchałaby siebie 50-letniej. Nikt nie przestrzegał przed popełnianiem życiowych błędów, nikt nie kazał zmieniać raz obranej drogi życiowej, nikt nie mówił „zmień wszystko, póki pora”.

Są momenty, w których łatwiej się odpowiada na pytanie kim jestem i czego chcę i prościej dokonuje się wyborów. Gdy mamy już jakiś kapitał, czyli wiedzę i doświadczenie, zmiana wcale nie musi być dowodem na kryzys. „Kryzys” wydaje się być załamaniem, punktem zwrotnym i początkiem nieodwołalnej drogi do nadchodzącego końca życia. Nieustanny rozwój pokazuje, że nie ma okresu, w którym bunt, zmiana i podejmowanie ważnych życiowych decyzji są bardziej oczekiwane lub usprawiedliwione.

***

Badania nad kryzysem wieku średniego prowadzą obecnie m.in. prof. Alexandra M. Freund z Uniwersitetu w Zurichu, Elaine Wethington z Uniwersytetu Cornella, Susan Krauss Whitbourne z Uniwersytetu w Massachusetts. To ich opinie są podstawą teoretycznej części artykułu.

Agnieszka Wesołowska
Agnieszka Wesołowska
Dziennikarka, redaktorka, na ogół pisze o bezpieczeństwie, oszustwach, przestępczości i złych ludziach dla Zaufanej Trzeciej Strony, ale nie tylko.

Współpopełniła "Buty mojego męża". Prowadzi profil "Pani syn udaje" poświęcony chorobom odkleszczowym. Robi zdjęcia, słucha muzyki, je, pije, chodzi i żyje, czego i Państwu życzy.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.