Gończe psy. Nienawidzę mojego idealnego życia

Co mają zrobić ludzie, których życie przypomina egzystencję znerwicowanego psa?
14 minut czytania
544
0
Agnieszka Wesołowska
Agnieszka Wesołowska
1 lutego 2020

Kobieta sukcesu – dom, praca, cudne dzieci, przystojny mąż i nawet ślub jak z bajki. W rozkładzie tygodnia pojawia się kosmetyczka, fitness i rozwój osobisty. Czas poświęcony na organizację doskonałego życia to całe 24 godziny. W łazience znajdują się kolorowe czasopisma i nożyczki – nawet na toalecie można przejrzeć prasę i wyciąć ciekawostki do wdrożenia. Nie ma już czasu na niedoskonałość i nudę, nie ma zezwolenia na zaniedbanie.

W programie dla miłośników psów behawiorysta ćwiczył relaks z owczarkami policyjnymi. Psiaki były pracowite i oddane trenerom, ale nerwowe i agresywne w obrębie stada. Kamera pokazała rozszerzone źrenice zwierząt i drgające pod jedwabistą sierścią mięśnie. „One nie umieją się relaksować, a życie to nie tylko ciągła gotowość do biegu” komentował specjalista.

Co mają zrobić ludzie, których życie przypomina egzystencję znerwicowanego psa?

Taka piękna para

40-stolatkowie Ewa i Michał stworzyli związek, który dla obojga był spełnieniem marzeń. Ewa wreszcie czuła, że jest wspierana i że ma z kim rozmawiać. Michał powtarzał, że od kiedy jest z Ewą, przestały mu się śnić koszmary i jest lepszym człowiekiem. Jeden wieczór wystarczył im by podjąć decyzję o zakupu nowego domu. Wciąż młodzi, wykształceni, pracowici – dadzą radę ze wszystkim, również z ciążą i wychowaniem dziecka.

Ola i Stanisław to para z długim stażem. Stanisław od lat powtarza anegdotę, że należy się już mu amnestia. Jest właścicielem niedużej, ale dobrze działającej firmy. Ola zajmowała się tam księgowością, ale gdy mąż trafił na kilka dni do szpitala, musiała przejąć jego obowiązki i – tak już zostało. Zarządza Ola, formalnie to on jest szefem. Ola jest lojalną żoną, wspiera męża.

Ewa – piękna, szczupła, zaraz po urodzeniu dziecka ćwiczyła z ciężarami, a Michał sam nadzorował jej trening, pokrzykując „ależ z ciebie twarda babka, ależ mam szczęście!”, co motywowało ją do większego wysiłku. Jest klientką ekskluzywnego salonu kosmetycznego, bo – jak powtarza – w pewnym wieku nie można o siebie nie zadbać.

Dla 50-letniej Oli czas się zatrzymał. Jej rówieśnicy siwieją i marszczą się – ona nie. Mąż coraz grubszy, siwy, ona jak nastolatka. Ola organizuje dla pracowników firmy fitness i rajdy. Stanisław żartuje, że do spalania kalorii najlepszy jest grill, a do odnowy wódeczka, żona się tylko uśmiecha. Nie potrzeba jej rozprężenia w firmie i wspominania popijawy.

Ewa czyta prasę kolorową i książki o rozwoju osobistym. Michał lubi powieści, bohaterami prasy kolorowej trochę pogardzał. Jednak jego stosunek do tych wydawnictw się zmienił, gdy redakcja takiego pisma zaproponowała im sesję zdjęciową w nowo wybudowanym domu. „Jesteście cudowni, jak przyjemnie popatrzeć na takie szczęście” zachwycali się znajomi.

Do Stanisława też zgłosił się redaktor z biznesowego miesięcznika. Sesja, wywiad, na jednym ze zdjęć znalazła się też Ola. „To moja prawa ręka” przedstawił ją z dumą Stanisław i z takim tytułem ukazał się potem artykuł.

Takie idealne życie

Druga ciąża Ewy zaskoczyła wszystkich, ale Michał szalał ze szczęścia. Parę pochłonęła praca i dzieci – te nowych i te z poprzednich związków. Mimo to znajdowali czas na wakacje w Rzymie i narty w Alpach. Wypoczynek zawsze aktywny. Dzień powszedni – pobudka o 5.00, godzina dojazdu do pracy, po drodze szkoły, przedszkola, zakupy. Młodsze dzieci odbierała niania. Starsze przywozili sami, żeby uchronić je przed wielkomiejskim złym środowiskiem. Już około 19 gorąca kolacja, treningi, zabawy, lektura, seks. Seks wypadał około północy.

Ola swoje dziecko już odchowała. Wstawała przed mężem, bez względu na pogodę jogging – i do pracy. Biuro opuszczała ostatnia. Stanisław wychodził wcześniej, bo zwykle załatwiał „sprawy”. Biegła do domu robić obiad, Stanisław tego zawsze od niej oczekiwał. W weekendy zajmowała się m.in. aktywnością fizyczną i dbaniem o to, by po jej twarzy nie było widać wieku. Jedna z koleżanek powiedziała jej „nie mamy już takiej wartości jak 20-latki” i Oli to zdanie świdrowało w głowie.

Wyprowadzka Michała była szokiem. Ewa niechętnie przyznała, że trzy razy korzystali z pomocy terapeuty. Michałowi niby mimochodem ulewały się zwierzenia o atakach furii i nadmiernych wymaganiach Ewy, ale to, że miał już nową partnerkę, nie przydawało mu wiarygodności. Wkrótce nie partycypował w życiu Ewy i dzieci, ani osobiście ani materialnie. Ewa poszła sama na terapię. Pracuje na dwóch etatach. Na Facebooku udostępnia motywujące obrazki i zdjęcia z roześmianymi dziećmi. „Kochana, pięknie wyglądacie, a ty coraz młodsza!” komentują znajomi, a Ewa pod każdym postem dziękuje i wstawia serduszko.

Ola dostąpiła zaszczytu bycia pochwaloną przez teściową. Świekra po 30 latach zachwyciła się świątecznym przyjęciem synowej i nawet powiedziała „muszę od ciebie wziąć przepis!”. Po kolacji Ola wyszła na taras i poczuła, że jeśli nie zapali papierosa, to oszaleje. Nigdy wcześniej nie paliła.

Dym nad pogorzeliskiem

Ewa uwierzyła kolorowym gazetom, w tym tej, w której sama wystąpiła. Scenariusz szczęśliwego życia – dom, dwa samochody, rozwój zawodowy, mąż – zmienił się w terror bycia doskonałą kobietą. Michał, chodzący cud, uciekł. Zostawił ją na kolorowych zgliszczach dawnego życia.

Ola – jak Michał – też ucieka. Kupuje sobie papierosy i pali w tajemnicy przed wszystkimi. Zaciąga się do pięt dymem, ciesząc się jedyną nieodpowiedzialnością, na jaką sobie pozwala. Być może jestem jedyną osobą, która ją przy tej czynności widziała.

Ewa uczepiła się wizji, którą roztoczył przed nią jej psychoterapeuta, obecnie jej autorytet i przewodnik duchowy. Nauczyła się przepraszać za wszystko i wyrażać wdzięczność. Jest oddaną matką i doskonałą pracownicą, przerabia relacje z własnym ojcem. Wstaje o 5 rano i kładzie się około północy.

Czy gdyby spotkała na swojej drodze Ewę, palącą chyłkiem zakazanego dymka, skrytykowałaby takie nieodpowiedzialne, negatywne dla zdrowia zachowanie?

A co zrobiłaby Ola, gdyby zobaczyła, że ktoś się jej przygląda? Czy poczęstowałaby obcą kobietę papierosem, czy też wyrzuciłaby go z obrzydzeniem, mówiąc „sama nie wiem, po co palę”?

Nawet gończe psy na służbie zasługują na relaks.

Agnieszka Wesołowska
Agnieszka Wesołowska
Dziennikarka, redaktorka, na ogół pisze o bezpieczeństwie, oszustwach, przestępczości i złych ludziach dla Zaufanej Trzeciej Strony, ale nie tylko.

Współpopełniła "Buty mojego męża". Prowadzi profil "Pani syn udaje" poświęcony chorobom odkleszczowym. Robi zdjęcia, słucha muzyki, je, pije, chodzi i żyje, czego i Państwu życzy.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.