Idealny urlop zimą? Fuertaventura!

15 minut czytania
1088
0

Masz dość widoku za oknem w kolorze szaro-szarym, mokrych i krótkich dni, zimnych i długich nocy? Jest na to lekarstwo – urlop w ciepłym kraju. Nie musisz jednak wybierać się do odległych zakątków świata, co jest kosztowne i wymaga sporo czasu i planowania. Na słoneczną Fuerte polecisz bez paszportu, tanio i w 5-6 godzin. Naprawdę warto!

Zimą, nie tylko w okolicach świąt, dodatkową atrakcję stanowią surrealistyczne widoczki ludzi w bikini spacerujących na plaży obok ubranych w lampki choinek, bombek i innych gwiazdkowych dekoracji. Nieźle miesza w głowie i sprawia, że czujemy się jak w jakimś równoległym świecie.

Ceny

Wycieczki (przelot + hotel) zaczynają się już o 1300-1600 zł od osoby. Często w cenie jest śniadanie, a nawet pełne wyżywienie. Na miejscu również nie przepłacimy – wielokrotnie w sklepach czy restauracjach jest nawet taniej niż np. w Warszawie!

Koszt posiłku typu lunch dla 2 osób to ok 16 euro, jeśli chcemy zjeść kolację z przystawkami, owocami morza i doliczymy piwo lub wino – zapłacimy 35-50 euro za parę. Wystarczy unikać stricte turystycznych miejscówek i rozglądać się za ogródkami na których siedzą „lokalsi”. Za duże piwo zapłacimy 2-3 euro, za espresso 80 centów, za latte max 2 euro. W sklepach natomiast ceny są identyczne lub nieznacznie niższe niż w Polsce.

Pogoda

To chyba największy plus Wysp Kanaryjskich – przez cały rok nie spada poniżej 19-20 stopni, zwykle to ok 24-25 stopni. Również temperatura wody utrzymuje się na poziomie 17-19 stopni, nawet zimą. Deszczu praktycznie nie ma, dni z opadami to zaledwie kilka procent w ciągu całego roku. Dlatego Kanary są idealne do wypoczynku na plaży, aktywnego zwiedzania, czy uprawiania sportów takich jak kolarstwo, bieganie czy surfing, kitesurfing itp. Dodatkowo Fuertavertura jest wybitnie „wietrzna”, więc wszystkie wodne aktywności które wymagają wiatru mają tu tłumy amatorów.

Jedzenie

Z racji tego że jest to wyspa – oczywiście królują tu ryby i owoce morza – ośmiornice, krewetki, sercówki – wyjątkowo świeże, pyszne i niedrogie. Jako że jest to wyspa hiszpańska, to oczywiście w niemal każdej restauracji znajdziemy paelle oraz wszelkiego typu tapas. Warto zwłaszcza spróbować tych lokalnych – kanaryjskich ziemniaków, które ponoć są najlepsze na świecie, oraz gulaszu z kozy – bardzo popularnego na Fuercie dania.

Gdzie warto pojechać?

Jeśli chodzi o poruszanie się po wyspie, to możliwości jest wiele – można skorzystać z autobusów miejskich, poruszać się rowerami (ale tylko jeśli macie świetną formę – te górzyste drogi dają w kość!)

Na Fuercie na pewno warto zwiedzić Coralejo, duże miasto na północnym krańcu wyspy. Charakteryzują ja świetne plaże, malownicze uliczki i małe placyki, świetne knajpki nad wodą. W przeciwieństwie do kilku turystycznych miejscowości, w Coralejo faktycznie mieszkają miejscowi, co sprawia, że mamy szansę popróbować smaków nie tylko przygotowanych „pod turystów” i poznać styl życia „tubylców”, nie tylko hotelowych dzielnic. Dodatkowo z plaż Coralejo widać dwie inne wyspy, na które można popłynąć promem – Lanzarote i maleńką Isla de Lobos, na której co prawda właściwie nic poza latarnią morską nie ma, za to stanowi raj dla surferów.

Kolejną miejscowością o nieco mniej turystycznym charakterze jest niewielka La Oliva. bardzo malownicze i kameralne miejsce, otoczone głównie uprawami aloesu. Fabrykę aloesu, który obok hodowli kóz stanowi podstawę rolnictwa na wyspie, można najczęściej zwiedzić za darmo. Warunkiem jest wysłuchanie pogadanki zachwalającej produkty i zachęcającej do ich zakupu – co może nie być wcale głupim pomysłem np. na oryginalne prezenty dla znajomych.

Z pewnością warto też pokusić się o obejrzenie jaskiń Ajuy. Położone przy czarnej plaży i maleńkim, aczkolwiek malowniczym miasteczku rybackim, stanowią nie lada atrakcję, zwłaszcza dla fanów fotografii. W jaskiniach piraci podczas odpływu chowali swoje skarby, a prowadzi do nich trasa wzdłuż robiącego wrażenie skalnego klifu. Fale w tym miejscu są tak potężne, że nie ma szans na kąpiel, choć śmiałkowie i tak próbują.

Do samych jaskiń można zejść, ale polecam sprawdzić jak wygląda kwestia przypływu i odpływu – byliśmy świadkami sytuacji gdy kilka osób weszło do jaskini, ale ledwo z niej wyszło – ogromna fala weszła do środka i zmyła ich od stóp do głów, masakrując aparaty, telefony i wszystko co mieli przy sobie, oraz poniewierając ich po skałach. Mieli naprawdę dużo szczęścia że udało im się wyjść z sytuacji bez złamań – warto to mieć na uwadze. Nam za to dobitnie pokazało, że faktycznie ukryte podczas odpływu skarby po przypływie były bezpieczne…

Betancuria – czyli dawna stolica wyspy – też z pewnością jest warta odwiedzin. Piękna, zielona, wygląda jak botaniczny ogród zbudowany wokół placu z zabytkowym kościołem. Widoki są absolutnie warte poświęcenia kilku godzin na podróż.

Aleksandra Pajewska-Klucznik
Aleksandra Pajewska-Klucznik
Z zawodu dziennikarka i medialny ninja, od dziesięciu lat zajmuje się dziennikarstwem z dziedziny show-biznesu i popkultury.

Z zamiłowania żarłok, kucharka i podróżniczka. Jest jedną z tych osób, które planują wakacje pod kątem rzeczy, które mogą zjeść; jedną z tych, które już rano myślą, co zjedzą na kolację i już w piątek planują kacowe śniadanie w sobotę.

Prowadzi blog kulinarno-podróżniczy Ruda przy garach.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]